„Nie róbmy polityki”,”Ciepła woda w kranie”-Co dalej?

Posted in Bez kategorii on 16 Sierpień 2013 by stachudzik

Dzisiejsze sondaże poparcia dla partii politycznych nie szokują tak bardzo jak chociażby jakiś czas temu-PiS-43%,PO-32%.  Premier wraz z doradcami obmyśla już plan co zrobić aby sytuacja wróciła do normy. Tylko co możne zrobić? Straszyć Kaczyńskim i Macierewiczem 7 kolejny rok? Wmawiać Polakom jacy są fajni, akceptowani przez zachodnie salony, nowocześni a nie tradycyjni czyli zaściankowi tudzież moherowi? Formula ta wyczerpała się definitywnie.

Nie da się obojętnie przechodzić wobec tego co nas otacza. „Nie róbmy polityki”, nie zajmujmy się nią-w domyśle władza za nas zrobi wszystko. Niech się żre Tusk z Kaczyńskim. Ja mam swoje życie. Nic to nie zmieni jeśli pójdę na wybory. Po co sobie zaprzątać głowę?

Nawet jeśli zepchniemy politykę na drugi plan to ona i tak nie zniknie z naszego życia. Nie da się przeoczyć takich faktów jak np. ten, ze pociąg z Krakowa do Katowic jedzie z prędkością 35km/h i zajmuje mu to ponad 2,5 godziny! Jest to oczywiście obracane w żart, przyrównywanie do epoki Gierka, ale mamy przecież XXI wiek , jesteśmy w NATO i UE! Nie można żyć w takim „Matrixie”, coraz bardziej realnym i przerażającym jednocześnie. Polacy powoli ale systematycznie odczuwają co serwuje im władza. Za 2 lata kto wie czy może nie być za późno na odwrócenie wszystkich negatywnych skutków jej działania. Czas pokaże.

Artisty.

Posted in Bez kategorii on 23 Lipiec 2013 by stachudzik

Zawsze zastanawia mnie  jak zespoły mające dobre pozycje na rynku, mało status gwiazd rozmieniają sławę na drobne i odcinają od niej kupony? Parę dni temu spierałem się o to twierdząc  ze są takie zespoły  mające głęboko „w…” swoich fanów i na koncertach prezentują żenujące poziom (widowiskiem tego nie nazwę). Moje argumenty były proste.Przychodzimy na koncert(płacąc za niego czy nie to bez znaczenia) czekamy się na spóźnionego wykonawce. Ok. To akurat zdarzenie losowe. Ale jeśli ten przyjeżdża, gra z playbacku i na dodatek widać u niego objawy „choroby filipińskiej” to jak to potraktować? Kontrargument był taki-gwiazdom wszytko wolno. Na dodatek gwiazdy mogą sobie na takie ekscesy pozwalać ponieważ za koncert dostają takie pieniądze( o jakich zwykły zjadacz chleba może pomarzyć) i jeśli w jakimś mieście zdarzy się „awaria” to i tak nic się nie stanie. Podział na tych z pieniędzmi i bez pieniędzy niejako klasyfikuje nam miejsce w szeregu danego człowieka. A czy artyści to jacyś nadludzie?

Najbardziej to uderza w widza oczekującego dobrego show a nie żałosnego występu(jeśli można to tak nazwać?!). Oczywistością jest tutaj permanentny brak profesjonalizmu co w ogóle w przypadku artystów nie powinno mieć miejsca. Ba, owi powinni świecić przykładem wobec najazdu amatorów- wykonawców występujących w przeróżnych muzycznych show otwierającym im drogę do kariery. Gwiazdom wolno więcej niż debiutantom ale nie wszystko. Po raz kolejny pewna granica jakiej nie powinno się przekraczać została zatarta. Organizatorzy, widzowie nie płacą za takie „podwórkowe przestawienia”. Chcą show na najwyższym poziomie. I nie ma w tej sytuacji mówienia, ze komuś się może zdarzyć lub się zdarzało w przeszłości to trzeba mu odpuścić. Czyli jeśli ktoś ma pozycje, sławę i kasę to mu odpuszczamy? Wykonawcom, piosenkarzom, zespołom tym bardziej powinno się patrzyć na ręce. Przecież oni tworzą kulturę w kraju i często reprezentują go za granica.  Tolerowanie takiego „dziadostwa” idealnie wpisuje się  w przesłanie jakie niosą nam politycy: „nie róbmy polityki”, „ciepła woda w kranie”, ogółem jakoś to będzie. Celowo zestawiam te „dwa światy” jakie wzajemnie się przenikają. Artyści popierają rządzących i maja udostępniane do konsumpcji całkiem nie małych „konfitury”. A władza pamięta kto w jakim był obozie podczas kampanii wyborczych.

Na szczęście w dobie Facebooka i Twittera nic nie umknie fanom, którzy już na bieżąco mogą wiedzieć co prezentują ich idole. Co więcej mogą sami przekazywać obraz taki jaki chcą a nie to co serwują im media. A czy odsuną się od swoich idoli czy nie to już nie moja sprawa a ich pamięci.

Jest wyrok za Stan Wojenny.

Posted in Bez kategorii on 12 Styczeń 2012 by stachudzik

Dzisiaj Sąd Okręgowy w Warszawie uznał iż stan wojenny w Polsce wprowadziła grupa przestępcza pod kierownictwem generała Wojciecha Jaruzelskiego. Choć oskarżeni zapewne nie będą zgadzać się z wyrokiem (zwłaszcza generał Czesław Kiszczak który dostał wyrok w zawieszeniu) to i tak dobrze, że udało się wydać orzeczenia kończące proces.

Na ogłoszenie wyroku i koniec sprawy przez te lata czekały rodziny zamordowanych, internowanych i prześladowanych w tym okresie ludzi którzy w większości byli robotnikami jacy postawili się komunistycznemu reżimowi. Wielu z nich nie dożyło dzisiejszego dnia (chociażby mój wujek którego aresztowano w stanie wojennym i osadzono w więzieniu w Strzelcach Opolskich) a ci żyjący mają chociaż trochę satysfakcji. Nie jest to za wiele, ale w naszych realiach politycznych to i tak dobrze, że udało się ogłosić wyrok za życia oskarżonych. To są przecież już 80-paro letni panowie.

Smuci jedynie fakt wypierania stanu wojennego, szczególnie jego znaczenia i skutków dla kraju. Czynią to zwłaszcza coraz młodsze pokolenia Polaków wyraźnie nie wiążąc tamtego okresu z dzisiejszym jakby nie miał wpływu na oblicze współczesnej Polski. Ignorancja ta wynika z niewiedzy, braku chęci poznania tamtej epoki oraz propagandy. A postkomunistyczni dygnitarze i elity bardzo pragną aby taki wyobrażenie pozostawało. Wyrok jaki zapadł choć trochę zmieni tak zakorzenione przeświadczenie lansowane w III RP.

Co mamy w 2012?

Posted in Bez kategorii on 6 Styczeń 2012 by stachudzik

Pisząc ten pierwszy tekst w AD 2012, zdałem sobie sprawę, że już w czerwcu będzie EURO. Symbol przemian i rozwoju jaki po 1989 roku przechodzi nasz kraj.

Styczeń pokazał jakie zmiany zaszły w szkolnictwie wyższym. Zaskoczeniem jest nowy przepis, który mówi(w skrócie), że student jeśli zacznie 3-letnie studia licencjackie i po 2 roku stwierdzi iż woli studiować jednak coś innego to za kolejne semestry będzie musiał zapłacić. Czyli jeśli ktoś zaliczy 4 semestry i zmieni kierunek zaczynając od 1 semestru to już właściwie będzie musiał swoją edukację finansować sam. Ustawa mówi o finansowaniu przez państwo tylko 6 semestrów dla danej osoby(4 w przypadku studiów magisterskich).

Celem tych zmian było uderzenie w tzw. „wiecznych studentów”. Pozwoli to też ludziom wybierać bardziej racjonalnie i z głową studia jakie chcą podjąć. W najbliższych latach studiować będą roczniki z niżu demograficznego. Nie zapominajmy też o mężczyznach nie „uciekających” już na studia przed wojskiem. Czyli pozostaną tylko Ci chcący naprawdę się edukować.

Dołóżmy do tego obowiązkowo płatny 2 kierunek studiów(uzyskując dobre wyniki mogą być zwalniani z opłat) wyjdzie nam w ostatecznym rozrachunku iż za studia trzeba płacić. Powoli i po cichu przechodzimy do płacenia za edukację. Czy na tym etapie przemian i rozwoju jaki przechodzi nasz kraj to dobra zmiana?

Bieg(ł) po torach.

Posted in Bez kategorii on 13 Grudzień 2011 by stachudzik

Na kolei od kilku lat dzieją się rzeczy dziwne, nie do końca zrozumiałe a i zaskakujące. Dzisiaj w godzinach porannych jadąc pociągiem do Krakowa w 3 dniu obowiązującego nowego rozkładu mój pociąg (jak i pozostałe) miał prawie 30 minutowe opóźnienie. Powodem tego nie był ów nowy rozkład a mężczyzna, w dodatku nagi, biegnący po torach do stolicy Małopolski. Wśród pasażerów czuć było konsternację i zdenerwowanie opóźnieniem. W tej sytuacji konduktor powinien poinformować podróżnych dlaczego pociąg stoi na stacji Dulowa i nie jedzie. O „maratończyku” usłyszałem przez radio…Po chwili powiedziałem o tym osobom siedzącym koło mnie. Na początku nie dawały mi one wiary w to co mówię po czym jednak przyjęły to do wiadomości. Pociąg dojechał do stacji końcowej z 20 minutowym opóźnieniem.

Ciekawe jak czuł się kierownik pociągu w momencie kiedy dowiedział się, że na torach biega „facet na waleta”? Nie dziwię mu się wcale iż nie pofatygował się do podróżnych powiedzieć co jest przyczyną postoju. Zostałby wyśmiany i pewnie wysłuchiwał by tekstów w stylu „co Pan sobie jaja robisz”?

Na polskich trasach kolejowych parafrazując słowa piosenki: „wszystko się może zdarzyć” poranne wypadki potwierdzają tę regułę. A jeszcze nie spadł śnieg i nie ma mrozów…

Kilka miesięcy do Euro.

Posted in Bez kategorii on 3 Grudzień 2011 by stachudzik

Wczorajsze losowanie grup w jakich rozgrywać będą swoje mecze uczestnicy Mistrzostw Europy 2012 było bardzo korzystne dla reprezentacji Polski. Rywale naszych orłów są do ogrania i nie wyjście z grupy można będzie uznać za blamaż reprezentacji. Jak będzie przekonamy się w przyszłym roku.

Nie zmienia to faktu, że PZPN w ostatnich dniach skompromitował się na tyle iż chyba osiągnął poziom równy zeru(dno). Wszystkie najważniejsze programy informacyjne pokazywały przez cały tydzień jak w naszym związku załatwia się sprawy i interesy. Tak jest już od iluś lat i nic z tym nie można zrobić! Choć TV pokazuje jak na dłoni ewidentną korupcję(!!!) oczywiście karaną, to nikt ze związku nie ma postawionych jakichkolwiek zarzutów. Prezes związku tłumaczy się w Sejmie przed komisją ds. sportu, nic z tego nie wynika, jawnie kpi mówiąc, że chętnie przyjdzie istanie przed komisją w ramach teatrzyku(!!!) A co z jakimikolwiek konsekwencjami? Kara spotkała sekretarza generalnego PZPN który został wykluczony z zarządu związku. To tyle i może aż tyle?

Minister transportu objeżdża place budowy naszych autostrad jakie miały być gotowe na EURO. Nikt w to chyba nie wierzył oprócz rządu PO-PSL rządzącego narzędziem propagandy chyba już totalnej(?) że uda się je zbudować. Nie można ministrowi Nowakowi zarzucić, że nie interesuje się „placem budowy”. Pyta o terminy, czy płatności są regulowane i jak się pracuje. O takie rzeczy to i przedszkolak się może zapytać. Drogi na pewno będą i na EURO nie damy plamy. Propagandowej. W tym nasi włodarze są bezkonkurencyjni. Stadiony też będą choć już miały być!

Żal tylko będzie jak Polska nie wyjdzie z grupy. Znowu „balon pęknie” jaki po losowaniu będzie dmuchany do granic absurdu. Trener powie, że nie udało się, nie zrealizowaliśmy założeń taktycznych, posypie głowę popiołem i złoży dymisję. On będzie musiał odejść a rządzący zostaną i wymyślę kolejną „wrzutkę” jaki to PiS jest zły, Kaczyński jest zły. I tak w kółko Macieju.

11.11.2011

Posted in Bez kategorii on 13 Listopad 2011 by stachudzik

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości na pewno przejdą do historii z racji zamieszek jakie miały miejsce w stolicy. W głowie się nie mieści, że przez cały dzień zamiast spokojnych marszów w TV oglądaliśmy starcia bandytów (np. lewactwo z Niemiec) z policją, którzy dodatkowo dewastowali to co napatoczyło się im pod nogi.

Znamiennym faktem jest sposób w jaki relacjonowano wydarzenia z Warszawy. Nie od dziś wiadomo, że mainstreamowe media sprzyjają obecnie sprawującym władzę i po części popierają lewicowo-liberalne prądy jakie są w kraju i zarazem przychodzą do niego z zagranicy. Wobec tego nie zdziwiło mnie kiedy 11 listopada relacjonując wydarzenia TVP INFO pokazało obraz całkowicie nie zgodny z rzeczywistością. W relacji połączono się telefonicznie z Arturem Zawiszą-jednym z organizatorów Marszu Niepodległości. Prezenterka cały czas starała się podczepić bandytów do marszu w którym uczestniczyły środowiska prawicowe. Jakież było zdziwienie kiedy p. Zawisza powiedział, że marsz przebiega spokojnie, nikt się nie bije i nie „rozrabia”. Zaapelował nawet o to aby jakiś wóz transmisyjny TV przyjechał i sfilmował idących w marszu. A skąd ten apel? Ponieważ nikt nie kwapił się do relacjonowania marszu przez co na ekranach naszych telewizorów nie mogliśmy zobaczyć jego przebiegu.

O marszu można przeczytać w relacjach chociażby takich dziennikarzy jak: Rafał A. Ziemkiewicz, Jerzy Jachowicz czy Łukasz Warzecha. W telewizji (jakiejkolwiek) nie widziałem jeszcze relacji z Marszu Niepodległości. Cały czas pokazywane są burdy, bójki i dewastacje. O roli władz stolicy i władz centralnych (prezydent, premier) może lepiej byłoby nie pisać ponieważ władza zrobiła jak zwykle czyli nic. Przekaz telewizyjny taki jaki był spełnił swoją misję. W Polsce są prawicowi ekstremiści, faszyści jakich musi powstrzymać lewica nie tylko tutejsza ale z całej Europy. I tak oto Niemcy przyjeżdżają walczyć z polskimi faszystami!!!

Relacje zajść z 11-go listopada obnażyły na tym przykładzie to jak media ukazują naszą rzeczywistość. Poraża całkowity brak obiektywizmu. No bo jak wytłumaczyć fakt, że na jednym z głównych marszów-obchodów publiczna telewizja nie ma kamery jaka by rejestrowała go na bieżąco? To tylko przykład, namiastka tego jaką formą i dawką informacji jesteśmy „faszerowani”. Wielu z nas ufa tym informacjom czasami aż do przesady przez co nie ma pełnego ich obrazu ale w tym konkretnym przypadku można było zobaczyć choć przez chwilę ten „pełen obraz”. Nie napawa on optymizmem.

1 września.

Posted in Bez kategorii on 7 Wrzesień 2011 by stachudzik

Dziś mija 7 dzień nowego roku szkolnego. Dla większości młodych ludzi jednoznacznie nie jest to powód do optymizmu. I to nie z racji zbieżności daty wybuchu wojny II wojny światowej, lecz z powodu końca wakacji. Na portalach społecznościowych (Facebook) roiło się od wpisów pokroju:” jak ja nienawidzę szkoły”, „jak dobrze, że nie muszę iść do szkoły”, „cieszę się, że nie muszę tam iść” itp.

Dla sporej grupy ludzi (zapewne wielu jest takich, którzy tak myślą ale się z tym nie afiszują) szkoła jest jednoznacznie źle odbierana, sporo narzekań na poziom nauczania, wychowanie, a gimnazja to taka „poczekalnia” pomiędzy podstawówką a liceum bądź technikum. Wpływ na to miała zapewne transformacja ustrojowa nie omijająca również szkół. Coraz większa swoboda, mniejsza dyscyplina, spadek jakości kształcenia (niedobre programy nauczania), czasem nieporadność i „związane ręce nauczycieli” zrobiły swoje.

Obecnie wydaje się, że będzie lepiej(rządowe zapewnienia i PR) jednak rzeczywistość jest odmienna i zarazem dobitna. Jest to tendencja na chwilę obecną trudna a może i nawet nie do powstrzymania. A szkoła przecież ma kształcić i formować młodego człowieka i przygotowywać do życia w miarę wzrastania jego wieku. Rzeczywiście daje tyle, że z roku na rok mało kto na nią przychylnie patrzy(rodzice martwią się i dbają o edukację pociech ale też za wiele nie mogą zrobić) w wyniku czego później pojawiają się takie a nie inne wpisy w internecie.

Widziałem tylko jeden wpis przypominający tragizm wydarzeń września 1939 roku. Historia schodzi na drugi plan. W szkołach już chyba na trzeci z racji systematycznego ograniczania jej nauczania. Jak i gdzie potem szukać wpisów 1 września dotyczących wybuchu wojny?

W sprawie O.Rydzyka.

Posted in Bez kategorii on 27 Czerwiec 2011 by stachudzik

Polski MSZ wysyłając notę dyplomatyczną w sprawie wypowiedzi redemptorysty, O.Tadeusza Rydzyka, szefa Radia Maryja z pozoru wydawać by się mogło, że rzuca się z motyką na słońce. Przecież wiadomo było, że Stolica Apostolska zareaguje tak jak to uczyniła( w każdym razie ja takiej lub podobnej  reakcji spodziewałem) czyli poinformowała ustami rzecznika watykańskiego, że słowa O.Rydzyka trzeba traktować nie jako głos kościoła powszechnego czy polskiego tylko jak jego własny.

Przekaz poszedł w świat. Dla przeciętnego Kowalskiego znowu będzie informacja, że kościół w Polsce jest temu winien, a jak już O.Rydzyk, to mohery, katole, itd. Co do redemptorysty zdania w Episkopacie Polskim są podzielone, to w społeczeństwie wywołuje on raczej negatywne emocje. Na tym właśnie skrzętnie buduje swą retorykę przedwyborczą Platforma Obywatelska. Ten ruch z notą dyplomatyczną idealnie wpisuje się w politykę Donalda Tuska wobec kościoła jaką zaczął prowadzić na konwencji PO, gdzie mówił, cytuję: „Nie będziemy klęczeli przed księdzem, bo do klęczenia jest kościół”.

Częstotliwość tych właśnie przekazów, typowo nie przychylnych kościołowi, skierowanych do lewicowego elektoratu, może być przypadkowa? Chyba  nie. Kampania ruszyła na całego.

Idą wybory.

Posted in Bez kategorii on 14 Czerwiec 2011 by stachudzik

Sobotnia konwencja PO w pełni ukazała jak „wspaniale” i „znakomicie” rządzi w III RP partia Donalda Tuska. Wszytko się ma w najlepszym porządku (drogi,kolej,stadiony itd.) a Polakom żyję się dobrze. „Bombą medialną” miały być nowo pozyskane nabytki z innych partii(Kluzik-Rostkowska,Rosati, Arłukowicz). Premier cytował błogosławionego Jana Pawła II i jednocześnie dał wyraźnie do zrozumienia, że nie będzie klękał przed klerem. Owację na stojąco otrzymał Lech Wałęsa który przebywa w szpitalu. Przemawiający na Kongresie w większości (jak zwykle zresztą) straszyli PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim. Taki mniej więcej przekaz rysował się z ekranów telewizorów. Powielono sprawdzone wzorce jakie PO stosowała w kampaniach wyborczych. Premier w swoim wystąpieniu komplementował swoją partię i jej 10 lat życia. W zasadzie wszystko poszło zgodnie z planem. No pewnym novum jest to, że partia rozszerza się na lewicowo-liberalne prądy przez co okrzyknięto ją „Frontem Jedności Narodu”.

Po weekendzie sondaże są dalej korzystne dla PO, wszystko wydaje się być pod kontrolą wobec czego nie ma powodu do obaw jeśli chodzi o wynik wyborów. Niewątpliwie sukcesem Tuska jest to, że na nie całe pół roku do wyborów prowadzi w sondażach i po raz pierwszy w historii III RP ta sama partia prawdopodobnie wygra wybory 2 raz z rzędu. Platformerski PR i „uprawiana” polityka dalej działa. Będzie działać dopóki Tusk dalej potrafił będzie porwać medialnie(z pomocą wielu mediów) i przekonać do siebie rodaków jednocześnie nadal sprawić aby Ci nie zagłębiali się w szczegóły polityki i nie rozmyślali nad nią („wyłączyli myślenie”). „Nie róbmy polityki”-PR wszytko załatwi. Ciekawe na jak długo?

NBA Finals 2011.

Posted in Bez kategorii on 28 Maj 2011 by stachudzik

Miami Heat i Dallas Mavericks to ekipy jakie zagrają w tegorocznym finale ligi NBA. Patrząc na to jak grały przez cały sezon i play-offy zwłaszcza nie powinno dziwić. Kowboje od kilku lat mają stabilny skład, grali w finale już w 2006 roku gdzie przegrali z właśnie z Miami i teraz na pewno będą chcieli się zrewanżować. Heat po sprowadzeniu Lebrona Jamesa i Chrisa Bosha stworzyli tercet wraz z Dwyanem Wadem jaki miał nadawać ton całej lidze.

Jednym z faworytów do wygrania ligi byli Heat, przy czym Dallas również obstawiano wysoko. Oba teamy zajęły 2 miejsca w swoich konferencjach legitymując się praktycznie takim samym bilansem zwycięstw do porażek. Warto dodać, że na ekipie z Florydy od początku ciążyła spora presja(nie równa gra w sezonie) a Teksańczycy dość nie spodziewanie chyba mogli nawet zająć pierwsze miejsce na Zachodzie grając bez jakichkolwiek obciążeń.

Miami udźwignęło ciężar tak jak większość fachowców tego oczekiwała. „Wielka Trójka”, głodna sukcesu, ciągnie zespół, przy czym jeśli ktoś z niej zagra słabiej to pozostali potrafią i starają się wziąć grę na swoje barki. Dodając do tego ogranie, „dotarcie” i mądre prowadzenie zespołu przez trenera przyniosło takie a nie inne efekty.

Dallas wzmacniając skład przed sezonem uzupełniło go graczami o sporym doświadczeniu i pewnej renomie w lidze. Ci wkomponowali się w drużynę i tworzą bardzo dobry kolektyw. Rozbicie Lakersów 4-0 mówi samo za siebie. A Dirk Nowitzki gra chyba najlepsze swoje „play-offs’ odkąd gra w NBA. W odróżnieniu od Miami większość graczy Dallas(Jason Kidd, Nowitzki, Jason Terry,Shawn Marion) jest raczej bliżej końca kariery a zdobycie tytułu, pierwszego w historii klubu, byłoby uwieńczeniem wspaniałych karier tych graczy.

Finał zapowiada się niezwykle interesująco i będzie jednym z najciekawszych na przestrzeni ostatnich lat. Obie drużyny przekonały swoją grą, że słusznie znalazły się na tym szczeblu rozgrywek. Ciężko też będzie wskazać jednoznacznego faworyta ponieważ tegoroczne „postseason” przyniosły tyle niespodzianek, że se świecą szukać kogoś, kto dobrze typował poszczególne wyniki meczów. Szykuje się więc nie lada gratka na koniec sezonu dająca kibicom na pewno wiele wrażeń i jednocześnie nadzieje, że lokaut nie dojdzie do skutku.

Tak dobrego sportowego aspektu jak teraz liga nie miała dawno. Nowo wschodzące gwiazdy „przetasowały” trochę w lidze co wyszło jej na dobre. Szkoda by było to teraz zatrzymać.

P.S. Ja będę kibicował Heat.

Majówka we Lwowie.

Posted in Bez kategorii on 11 Maj 2011 by stachudzik

Na tegoroczny weekend majowy wielu naszych rodaków udało się na krótki wypoczynek na Ukrainę. Jest to pewne novum jakiego w poprzednich latach nie było. Co prawda miłośników Europy Wschodniej nie brakuje lecz jeśli o majówce wspominają (nie istotne w jakim kontekście) dziennikarze „Polityki” i „Uważam Rze” to faktycznie można mówić o „pospolitym ruszeniu” na Wschód. Dla wielu z nas Ukraina jest miejscem gdzie można jechać nie posiadając grubego portfela, łatwo się porozumieć, wiele pięknych miejsc zwiedzić i poznać historię ziem jakie kiedyś były częścią RP.

Nie da się nie polubić Ukrainy (Lwów i Polacy, kościoły 3 wyznań, mozaika kultur i wpływy Orientu) kiedy po raz pierwszy się tam przyjedzie. Co jest tym czynnikiem jaki o tym decyduje? Ludzie. Życzliwy, mili, uprzejmi nie mający (tak sądzę) kompleksów (jak chociażby Litwini) wobec Polaków. Chętni do rozmowy (i nie tylko) jak tylko potrafią starają się zadbać o przyjeżdżających gości. Wywiera to wrażenie na przybyszach z Zachodu przez co po powrocie myślą oni kiedy przyjadą tam następnym razem. I tak właśnie jest.

„Z Historią na TY”-bezlitosna rzeczywistość.

Posted in Bez kategorii on 2 Maj 2011 by stachudzik

W Bibliotece Miejskiej miasta Jaworzna organizowane są wykłady dotyczące dziejów miasta. Jeden z ostatnich wykładów(prowadzą je zazwyczaj pracownicy jaworznickiego Muzeum które wymyśliło cały ten cykl) poruszał sprawy trzech miast: Jaworzna, Sosnowca i Mysłowic. Jako, że były one granicznymi miastami każdego z zaborów tworzyły przy styczności 3 granic tzw. Trójkąt Trzech Cesarzy. Pod koniec XIX i na początku XX wieku w tym rejonie tętniło życie, a miejsce było granicą po przekroczeniu której każdy emigrant był bliżej do upragnionego celu (chociażby USA). Oprócz tego liczba turystów (zwłaszcza z Prus) odwiedzających ten słynny w owym czasie „punkt graniczny” dodawała mu prestiżu.

Dzisiaj miejsce to, nieco zapomniane, nie odgrywa takiej roli jak przed ponad 100 laty.  Zniszczone, zanieczyszczona ściekami rzeka już dawno zapomniały o czasach swej świetności.  Jest ono częścią Mysłowic, a te nie bardzo wiedzą jak je wykorzystać. Działania promocyjne, przypominające i upamiętniające historię przydałby się miastu. Wspólnie z Sosnowcem podejmowane są próby zagospodarowania terenu aby mógł służyć jako wizytówka miast. Niestety z informacji przekazanych na prelekcji, liczba perturbacji, problemów, jakie napotykają głównie Muzea działające w nich nie rokuje dobrze dla przyszłości tego miejsca. A owe jako jednostki kulturalne (z ramienia władz lokalnych mających jurysdykcję nad nimi i nad terenem) mogą podjąć działania zmierzające do zmiany obecnej sytuacji w jakiej jest „Trójkąt Trzech Cesarzy”.

Rozjazdy na kolei.

Posted in Bez kategorii on 10 Marzec 2011 by stachudzik

Za 11 dni nadejdzie upragniona przez wszystkich „kalendarzowa wiosna”. A wraz z nią kolejne odcinki polskiej sagi pt: „PKP”. Zgodnie z zapowiedziami samorządowców ze Śląska, spółka PKP Przewozy Regionalne nie otrzyma dotacji na dalszą działalność. Jaki jest tego powód? Jak wiadomo samorządy mają udział kapitałowy w kolejowych spółkach przewozowych. Muszą wobec tego wnosić niejako swój kapitał czyli dopłacać do przewoźników w tym przypadku do PG. Wygląda to wszystko z pozoru normalnie, ponieważ w interesie państwa leży dobro pasażerów. Ale kiedy państwo nie wie na co idą jego pieniądze (włodarze województwa zażądali przedstawienia rozliczenia na co idą pieniądze podatników) to tak, jak w tym przypadku to ma miejsce, nie płaci.

PG nie mając tych pieniędzy (kwota rzędu 50-10 milionów) musi ciąć połączenia. I tak 21 marca zniknie z mapy kolejowej następnych 100 połączeń na terenie województwa. Pracę ma stracić około 600 kolejarzy. Związkowcy zapowiadają strajki.

W grudniu chaos na kolei zapanował w całym kraju. W związku z obecnymi cięciami w rozkładzie nastąpi już 3 korekta rozkładu jazdy. Kolej przypomina już tykającą bombę jaka stopniowo będzie wybuchać w różnych częściach kraju i z powodu różnych przyczyn. Najbliższa odpali na Śląsku w pierwszy dzień wiosny.

P.S. 1 Informacja o zbliżających się kolejnych cięciach połączeń w PG nie specjalnie została nagłośniona. Ciekawe ilu pasażerów na dworcach nie doczeka się na upragniony pociąg do którego mieli wsiąść?

P.S. 2 Samorząd Sejmiku Śląskiego przygotowuje alternatywę dla PG w postaci własnych przewozów kolejowych. Na dzień dzisiejszy gotowe są 4 składy z 11 docelowych. Miały być uruchomione w czerwcu. Na razie trzeba się tym cieszyć, choć to stanowczo za późno i prawdopodobnie za mało…

Ile władzy posiadają media?

Posted in Bez kategorii on 28 Luty 2011 by stachudzik

Po dłuższej przerwie zacznę wpisem poświęconym mediom. Choć spraw do omówienia jest od groma chciałbym naświetlić obraz, kształt, rolę (!) i znaczenie naszych mediów. Na dzień dzisiejszy dysponują ogromną siłą.

W obliczu nagłej śmierci arcybiskupa Życińskiego wszystkie polskie źródła informacji w swoich serwisach zrobiły z tego jeden z głównych tematów. To akurat nie dziwi. Zastanawia zaś to, że wszystkie opiniotwórcze dzienniki, portale, serwisy informacyjne w pozytywnym świetle rysowały sylwetkę zmarłego metropolity. Nie pamiętam kiedy kościół katolicki w Polsce miał tak dobrą prasę i to „od lewa do prawa”. Mając w pamięci jeszcze zeszłoroczne obrazki z krakowskiego przedmieścia powinniśmy mieć negatywne nastawienie do instytucji kościoła.

Rolą mediów jest pokazywanie rzeczywistości. Powinno to być jak najbardziej obiektywnie ukazywane. Na tym przykładzie widzimy w przeciągu kilku miesięcy dwa zgoła odmienne obrazy kościoła. Te same media podawały skrajne informacje. Czy ich stosunek do tego się zmienia? Zapewne nie, ponieważ nie ma mediów niesympatyzujących z opcją polityczną ideologią, bądź jakimś ruchem, stowarzyszeniem, kościołem. Ciężko jest nie tworzyć informacji pod widza. Od niego zależy oglądalność, poczytność. Ale czy można tak prezentować świat na różnorakie sposoby bez jakiejś stałej konsekwencji? Można ale czy aby to na pewno słuszna droga?

W przypadku śmierci arcybiskupa Życińskiego na pewno sporą rolę odegrał czynnik jego zgoła odmiennego stanowiska jakie na ogół przyjmują polscy hierarchowie. Wszystkie media skupione i popierające tzw. „salon” dość przychylnie o nim pisały. A takich dostojników kościoła formujące poglądy społeczne, najbardziej poczytne tytuły, widziały by chętnie w polskiej rzeczywistości. I tu koło się zamyka. Jeśli ktoś nie pasuje z poglądami to ukazanie go w złym świetle jest wskazane.

Każdy wydawca programu informacyjnego bądź gazety może tak zrobić. Wolność słowa mu na to pozwala. Tylko czy etos pracy dziennikarskiej jest zachowywany? Jeżeli mówimy o rzetelności i obiektywnym spojrzeniu to coraz trudniej je odnaleźć w przekazywanych informacjach. Newsa robi się takiego aby był odpowiedni dla czasu. Wydawcy w pogoni za czytelnikami i zyskami(nie ma się co dziwić) robią wszystko aby utrzymać się na rynku. Tylko jakim kosztem? Właściwie to kosztem czytelnika, który skazywany jest na coraz bardziej kiepskiej jakości informacje bądź informacje z których można zrobić coś ciekawego tudzież sensację.

To prowadzi do spadku samego poziomu dziennikarstwa. Ono niejako się „tabloidyzuje”  i właściwie zaczyna przypominać żerowanie na czymś aby przeżyć tj. podłapać temat, „wycisnąć z niego ile tylko się da” i wskoczyć na następny. To też jest dziennikarstwo reprezentowane niejako przez specjalnie stworzone do tego np. gazety. A u nas daje się zauważyć od jakiegoś czasu, że temu zbytnio zaczynają ulegać stacje telewizyjne (zwłaszcza TVP) mające kiedyś zdecydowanie inne oblicze.

W kwietniu minie rok od katastrofy 10 kwietnia w Smoleńsku. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie oczy będą skierowane na obchody i wydarzenia związane z pierwszą rocznicą tej tragedii. Prawdopodobnie odżyje znowu dyskusja nad rolą kościoła katolickiego w uroczystościach smoleńskich i funkcjonowaniem w życiu Polaków. W maju zaś odbędzie się w Watykanie beatyfikacja Sługi Bożego Jana Pawła II. Bardzo ciekawe będzie przedstawienie przez media tych wydarzeń (prawdopodobnie obok wyborów parlamentarnych najważniejszych dla Polski). Czy znowu na przestrzeni o wiele krótszego czasu objawią się nam różne oblicza kościoła? Może pojawią się jakieś inne?

Na Nowy Rok.

Posted in Bez kategorii on 31 Grudzień 2010 by stachudzik

Z okazji kończącego się 2010 roku życzę wszystkim aby ten nadchodzący 2011 był o niebo lepszy i nie aż tak męczący jak odchodzący 2010. Przed nami kolejne wybory, przewodnictwo w UE, już tylko półtora roku do Euro…To tylko namiastka tego co miejmy nadzieję będzie poruszane w przyszłym roku na tym blogu czego sobie i czytelnikom życzę. Szczęśliwego Nowego Roku!

Święta.

Posted in Bez kategorii on 24 Grudzień 2010 by stachudzik

Dziś Wigilia. Samo słowo „Wigilia” oznacza dzień poprzedzający Boże Narodzenie w kościele katolickim. Patrząc na zeszłoroczną Wigilię nikt chyba nie spodziewał się, że między poprzednimi a w zasadzie już tymi świętami tyle rzeczy się wydarzy w naszym kraju i naszym życiu. Ten rok dał Polakom ogrom negatywnych zdarzeń, później ich konsekwencji jakie odbijać się będą czkawką jeszcze na pewno długo. Wobec tego na te okres świąteczny życzyć wypada aby przez te dni faktycznie w domach zagościł spokój, radość, trochę refleksji nad tym co było i co nas dotyczy. Oczywiście wszystko to musi mieć w sobie nadzieję na lepsze jutro.Tego sobie i wszystkim życzę.Wszystkiego Dobrego!

Kevin sam w święta? Nie. Dalej wśród nas.

Posted in Bez kategorii on 23 Grudzień 2010 by stachudzik

Jakiś czas temu w internecie „serfujący” zaczęli propagować kampanię wobec tego aby nie zmieniano świątecznej  ramówki telewizji. „Kevin sam w domu” bądź „Kevin sam w Nowym Jorku” w święta musi być! Naród poczuł w sobie ducha obywatelskiego i wziął sprawy w swoje ręce. Kevin przyjdzie do nas w tym (już nie wiem który raz z rzędu) roku i zagości pod choinką. Słyszałem, że ponoć to jest już nową polską tradycją świąteczną więc trzeba się z nią oswoić. Trudno powiedzieć jaki cel był tych, którzy zaczęli prowadzić kampanię na rzecz filmu (może myśleli że tak będzie śmiesznie?) bo robiąc sobie „jaja”w ten sposób obronili Kevina. Może pomyśleli: „zrobimy psikusa tym w TV i nagłośnimy sprawę, to na pewno nie zdejmą”. No i nie zdjęli. Tylko kto tutaj komu robi na złość to ciężko się w tej chwili rozeznać. Fakt jest taki że, w tym roku będzie jak w każdym poprzednim czyli: „Kevin sam w domu” a na drugi dzień „Kevin sam w domu”- powtórka. Miłego seansu wszystkim życzę – sobie już nie specjalnie.

Szczęśliwy ten, kto nie posiada telewizora.

Posted in Bez kategorii on 9 Grudzień 2010 by stachudzik

Telewizja publiczna rozwija się, dając nam od poniedziałku kolejny kanał nazwany TVP Seriale. Niestety nie oznacza to iż w TVP 1 i TVP 2 będzie ich mniej. Kto jest temu winien? Widzowie. Wolą oglądać seriale i telenowele. A wraz z nimi przy okazji całą masę reklam, jakimi TVP się „żywi”. I tak kółko się zamyka. Telewizja na Woronicza, niestety, idzie drogą jaka coraz bardziej upodabniać ją będzie do innych stacji komercyjnych. Nastawienie jej szefostwa zmierza tylko i wyłącznie do tego aby zarabiać. Potwierdza ten fakt systematyczne usuwanie z ramówek obu kanałów programów choćby publicystycznych, jakich było kilka (teraz jest już chyba tylko „Tomasz Lis na żywo”). Wraz z tymi posunięciami tzw.”misję publiczną” TVP raczej na dobre szlag trafi.

Nowe władze po hucznie zapowiadanych zmianach zrobiły w zasadzie to co poprzednicy. Usunięcie starej ekipy z programów informacyjnych (TVP 1 się kłania, TVP 2 dalej bastionem SLD), likwidacja publicystyki, stawianie świadome na produkcję kolejnych seriali pcha TV w jeszcze większą otchłań beznadziei. Czy może być jeszcze gorzej? Może, a zwiastunem tego będzie nadawanie reklam podczas projekcji filmów, co odróżnia (jeszcze!) „publiczną” od prywatnej konkurencji. Wizja obejrzenia po raz 50-ty filmu „Rambo-Pierwsza krew” wraz z reklamami będzie szczytem misji i propozycji programowej naszego „narodowego dobra”.

W dobie nieprawdopodobnego rozwoju internetu  a wraz z nim internetowej i satelitarnej TV, kojarzona wyłącznie z nadajnikami naziemnymi TVP całkowicie traci swoją tożsamość, odrębność i pewną kulturę TV jaką posiadała jakiś czas temu (produkowanie marnych talk-show typu „Taniec na lodzie” mówi samo za siebie). Zamiast pokazać właśnie tą odrębność i odnosić się do wypracowanych przez siebie samą (!!!) standardów, zaciekawienia nimi zwłaszcza młodego widza, TVP staję się karykaturą samej siebie i czasami kopią innych stacji. A my mamy za to mamy płacić, w zasadzie chyba sami nie wiedząc czego chcemy i oczekujemy od TVP, przy czym ona sama mając w perspektywie życie albo śmierć obstaje raczej za tym pierwszym.

Brak ludzi z konkretną wizją co do TVP nie brakuje, lecz żeby z tym szła dobra wola polityków chociażby, więcej zrozumienia, chęć zrobienia naprawdę dobrego produktu to byśmy byli „w domu”. A tak wszyscy przegrywamy i mamy coraz więcej dylematów z tym co można obejrzeć w TV?

Za jakieś 3-4 lata każdy z nas będzie musiał posiadać odbiornik TV do odbioru tylko i wyłącznie sygnału satelitarnego. W związku z tym trzeba wydać na ten telewizor jakieś pieniądze. Sam posiadam w domu 3 odbiorniki, jakie od czasu do czasu włączam i coś tam w nich oglądam. Lecz jeśli będę musiał kupić nowy telewizor w 2013 czy 2014 roku to już będę miał dylemat czy warto to zrobić?

Światło świata.

Posted in Bez kategorii on 29 Listopad 2010 by stachudzik

Taki tytuł nosi najnowsza książka Petera Seewalda w której przeprowadza „wywiad rzekę” z papieżem Benedyktem XVI. Po dość dobrej reklamie jaką zrobiła książce sensacyjna informacja o zmianie poglądów Watykanu odnośnie antykoncepcji powinna w przyszłym roku cieszyć się sporym zainteresowaniem czytelników. Oczywiście wiadomo, że nic w tej kwestii dla katolików się nie zmieniło a media na świecie podając nie dokładnie fragment książki, odczytując go w sposób błędny i szczątkowy, przez co wywołało to nie lada sensację. Piszę o tej książce dlatego, że to nie jest pierwsza tego typu autorstwa Seewalda której bohaterem jest obecny papież. „Sól Ziemi”-pierwszy wywiad z jeszcze wtedy księdzem kardynałem Ratzingerem do dziś jest najbardziej znaną i poczytną na świecie. Nie dziwię się temu ponieważ po przeczytaniu jej mogę powiedzieć, że podpisuję się pod tymi pochlebnymi słowami.

A wracając do „Światła świata” udało mi się przeczytać już kilka fragmentów dzieła i muszę powiedzieć, że będzie to na pewno jedna z pozycji do kupienia przeze mnie w przyszłym roku. Kiedy w „Soli Ziemi” poznawaliśmy życie, drogę kapłańską i pracę w Kongregacji Doktryny Wiary „żelaznego kardynała” to w nowej odsłonie już ukazuje nam się pontyfikat Benedykta XVI. Dowiemy się np., że papież myślał raczej o emeryturze niż Stolicy Apostolskiej, jaki jest stosunek kościoła do celibatu, kapłaństwa kobiet, kapitalizmu. Nie zabraknie tematów związanych z ekumenizmem (prawosławie,żydzi,islam), Piusem XII, AIDS, pedofilii w kościele. Z drugiej strony cennymi i ciekawymi informacjami mogą być np. takie jak: co papież robi w wolnym czasie, jakie filmy ogląda na DVD.

Chociaż nie czytając „Boga i świata” zaryzykował bym stwierdzenie iż ta książka również zasługuje na uwagę czytelnika. Sądzę, że „Sól Ziemi” i jej kontynuatorki „Bóg i świat” oraz „Światło świata” są nie jako swego rodzaju kontynuacjami „Soli Ziemi” przez co razem stanowić mogą trylogię. W każdej z nich znajdzie się na pewno coś dla każdego. Sam autor jest także ciekawą osobą, jaka po spotkaniu z Benedyktem XVI, i po przeprowadzeniu  z nim opisywanych wywiadów (każda książka pisana w tym samym stylu) po jakimś czasie powrócił na łono kościoła. Słowa: niesamowite, nieprawdopodobne pasują do całości tych dzieł patrząc na ich zawartość, wymowę i przemianę ich autora. Ja znalazłem w nich wiele, mając nadzieje, że innym też to się uda.

Lata 90-te. Czas seriali, bajek, telenowel i oper mydlanych.

Posted in Bez kategorii on 22 Listopad 2010 by stachudzik

Seriale zawsze były stałym i nierozłącznym elementem każdej telewizji. Dzisiaj to pewny punkt programu każdej anteny, czasem pozycja, dzięki której program jest rozpoznawalny, najczęściej oglądany i co za tym idzie przynoszący najwięcej zysków. Tak jest dziś. Zanim stały się one tym czym są teraz i w ogóle doszło do ich realizacji (mowa o polskich produkcjach) cały nasz rynek telewizyjny bazował na importowanych i sprawdzonych na zachodzie rzeczach.

Lata 90-te ubiegłego wieku były swoistym eldorado dla obcojęzycznych produkcji, gdzie po zmianie ustroju, telewizja publiczna musiała zmieniać swój cały dotychczasowy wizerunek i nadawany program. A w dodatku zaczęły pojawiać się konkurencyjne stacje (w końcu zapanował kapitalizm) chcące mieć jak największą widownię stawiały na komercję. Jedną z jej form było nadawanie dużej ilości seriali w czasie których robiono przerwy na reklamy (wcześniej tego nie było) co stało się też bardziej wygodne dla widza.

Pierwszą połową tamtej dekady „zawładnęła” widzem TV Polonia 1. W swojej ramówce miała min.: japońskie bajki animowane, mające wierną rzeszę młodych fanów, telenowele argentyńskie i seriale amerykańskie. Luz Maria, Maria, Manuela w krótkim czasie stały się hitami w swoim gatunku. Pamiętam jak moja ciocia prosiła mnie abym nagrał jej jakiś odcinek na kasetę VHS (czy ktoś to dziś pamięta?!) ponieważ nie mogła go obejrzeć (a internetu wtedy powszechnie nie było) oraz jak zachwycała się grającymi główne role w Marii i Manueli aktorom: Grecii Colmenares i Jorge Martinezowi. Młodsze pokolenie zachwycało się „MacGyverem” i „Drużyną A”. Argentyńskie produkcje z czasem stały się obiektem śmiechu, złego smaku, pewnego obciachu( „jak możesz to oglądać”?) to wprost przeciwnie młodsza widownia widziała raczej w pozytywnym świetle bohaterów. Czarna furgonetka w akcji oraz niezliczone pomysły na wyjście z sytuacji MacGyvera były licznie komentowane na drugi dzień po emisji danego odcinka. Przy czym sam MacGyver wszedł do języka potocznego i stał się synonimem kogoś zaradnego potrafiącego np. skonstruować z silnika od starej pralki kosiarkę. Dał też spore możliwości do dowcipkowania z tego faktu, przez co osoba z tym tytułem cieszyła się uznaniem w oczach innych. C.D.N.

Budziolblog-reaktywacja.

Posted in Bez kategorii on 16 Listopad 2010 by stachudzik

Wiadomość o reaktywacji bloga przez wyżej wymienionego Budziola ucieszyła mnie dość mocno. Dlaczego? Aby napisać coś na tym blogu, trzeba przede wszystkim  mieć o czym. A że z tematami postów jest tak, że same przychodzą, nie wiadomo skąd, to ten właśnie jest tego najlepszym przykładem.

Budziol ma w zanadrzu sporo, skoro powraca na łamy WordPressu. W poście „wskrzeszającym” pokazał to czego w zasadzie można się było spodziewać po jego specyficznym i dość osobliwym stylu pisania wraz z zawartym w nim poczuciu humoru. Plus to, że historie opisywane przez bohatera tego tekstu zawsze są zaskakujące dla czytającego (przynajmniej dla mnie). Głównie z życia wzięte, przez co mogą być atrakcyjniejsze dla przeciętnego Kowalskiego.

Czekając z utęsknieniem na pełnoprawnego posta, mam tylko cichą nadzieję, że nie będzie w nim za wiele „dygresji do dygresji”.* Kibicując Budziolowi przypominam też tutaj*, że to ON namawiał (co jak widać od roku mu się udało) mnie do pisania tych wszystkich „bzdur” na tym blogu. Ktoś to czyta więc owe będę popełniał dalej. A Budziol niech zacznie i nie przestaje. Nie chcę widzieć znowu C.D.N. na miejscu http://budziol.wordpress.com/ .

*-Budziol wie co mam na myśli.

PiS RP.

Posted in Bez kategorii on 9 Listopad 2010 by stachudzik

Od piątku wszystkie media żyją tylko i wyłącznie usunięciem z Prawa i Sprawiedliwości dwóch posłanek. Dziś jest to już 4 dzień tej „pożywki”. Oczywiście w tych dniach napisano o tej sprawie wszystko co się (chyba?) dało. Przedstawiono możliwe scenariusze dla posłanek i dla partii Kaczyńskiego. Przeprowadzono sondaże poparcia dla ugrupowań politycznych,gdzie oczywiście PiS stracił, przez co zaczęto mówić o końcu partii prezesa Kaczyńskiego.

Nie jest to pierwsza tego typu sprawa w PiS-ie. Daje ona mediom znowu temat na kilka dni aby zapełniać swoje programy informacyjne i publicystyczne. Szkoda, że te od dość dłuższego czasu skupiają się tylko i wyłącznie na partii i osobie Jarosława Kaczyńskiego. Staje się to już nudne i mdłe. Abstrahując od tego czy dziennikarze piszą dobrze czy źle o tej partii to można odnieść wrażenie, że bez PiS-u nie da się przeżyć chociażby jednego dnia. A przecież PiS jest tylko i wyłącznie partią będącą w opozycji, nie mającą już takiego realnego oddziaływania na instytucje jakie podlegają partii rządzącej oraz uchwalania ustaw jak było to w latach 2005-2007.

Prawo i Sprawiedliwość będąc u władzy czy tak jak teraz w opozycji jest tak samo traktowane jakby nie było jakiejkolwiek różnicy pomiędzy tymi dwoma pojęciami. Na takie traktowanie partia ta zapracowała sobie po części sama ale na chwilę obecną dzięki głównie jej przeciwnikom jest ona przedstawiana jako największe zagrożenie dla demokracji w Polsce. Mimo to PiS tak mocno zakorzenił się w polskiej polityce, że ciężko będzie tej partii osiągnąć margines polityczny.

P.S. Niektóre media obwieściły, że w PiS-ie ster przejął Zbigniew Ziobro a wyrzucone posłanki Jolanta Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak będą chciały utworzyć nową partię polityczną mieszczącą się między „PO-PiS-em”. Te same media już zaczęły straszyć Polaków przed „ziobryzmem” w PiS. Wyrzuconym posłankom, mimo raczej przychylnych komentarzy min.z ust polityków, również lekko nie będzie ponieważ to, że były w PiS-ie i tak naprawdę chciały osiągnąć ten sam cel co Jarosław Kaczyński, tylko inną drogą, wystawia im mimo wszystko złe świadectwo.

NBA-sezon 2010-2011.

Posted in Bez kategorii on 31 Październik 2010 by stachudzik

Ruszył właśnie nowy sezon najsławniejszej koszykarskiej ligi  na świecie. Z uwagi na transfery, oraz „przemeblowania” w składach kilku klubów warto śledzić  go z większą uwagą niż poprzednie. Chociażby z uwagi na zespół Miami Heat jaki pozyskał latem prawdopodobnie najlepszych jacy byli do wzięcia (Lebron James, Chris Bosh, przedłużenie kontraktu z Dwyanem Wadem). Są jeszcze Los Angeles Lakers z prowadzącym ich ostatni sezon w karierze trenerem Philem Jacksonem który może zdobyć z nimi swój 12 tytuł mistrzowski. Chrapkę na trofeum zapewne mają „Celtowie” z Bostonu, grając w nieco już podstarzałym (Shaquille O’Neal podpisał z nimi 2-letni kontrakt-chyba już ostatni w karierze) składem ale zgranym, skutecznym i kto wie czy nie grającym najpiękniejszej koszykówki obecnie w lidze.

Marcin Gortat nadal grający w Orlando Magic może w tym sezonie będzie grał więcej niż zwykle dawano mu pograć? Widać głód gry u Polaka, a ten nie kryje rozczarowania, że ciągle za mało korzysta się z jego usług. Czy ten sezon pozwoli rozwinąć mu szerzej skrzydła? „Magic” z Gortatem w składzie praktycznie mają tą samą drużynę jak rok temu i będą liczyć się w walce o tytuł-to jest pewne.

Wracając do „Żarów” z Miami czy włodarze klubu, mam na myśli Pata Riley’a, nie przesadzili z zatrudnieniem gwiazd?Przypadek piłkarskiego Realu Madryt i jego polityki transferowej stawiającej na same gwiazdy może być przestrogą, ponieważ pieniądze wydawane przez „Królewskich” na nowych graczy nie szły w parze z sukcesami jakich oczekiwano. Czy Miami podzieli w NBA los Realu na starym kontynencie?

Odpowiedzi na te pytania poznamy w przyszłym roku. Na razie pozostaje baczne śledzenie rozgrywek, debiutantów (może objawi się przyszła wielka gwiazda ligi?), pretendentów do tytułu MVP oraz gry na jak najlepszym poziomie w jaki można grać w koszykówkę. Dość to banalne ale za rok NBA może nie grać ponieważ szykuje się konflikt na linii liga-zawodnicy gdzie kwestią sporną są pieniądze. Zawieszenie rozgrywek-tzw.”lokaut” miał już miejsce w 1999 roku z tych samych powodów jakie po tym sezonie mogą spowodować, że liga w przyszłym sezonie nie ruszy…

Masoneria a Unia Europejska.

Posted in Bez kategorii on 17 Październik 2010 by stachudzik

W ten weekend dotarła do mnie informacja o spotkaniu szefów Unii Europejskiej (min.Jerzego Buzka) z przedstawicielami (szefami) europejskiej masonerii. Warto zwrócić uwagę na to Stowarzyszenie, jakie odgrywa od 18 wieku sporą rolę w dziejach Starego Kontynentu. Korespondent „Gazety Wyborczej” (wydanie internetowe z 16.10.2010r., która jako chyba jedyna podała że odbyło się takie spotkanie) przedstawił główne tematy jakie omawiano: ubóstwo, wykluczenie społeczne, poprawa edukacji, równowaga płci w życiu publicznym. Bardzo to chwalebne, ale poruszone przy okazji przez belgijskich masonów postulaty walki o utrzymanie świeckości w UE oraz przestrzeganie przed zbyt dużymi wpływami polityków jak podała „GW”: „wierzących w Biblię, lecz zapominających o Wolterze” nie powinny przejść bez echa.

Chociaż dzisiaj nie spotykamy takich zjawisk jak chociażby Rewolucja Francuska (masoni odegrali w niej sporą rolę) czy 19-sto wieczne ruchy narodowo-rewolucyjne, ośrodki republikańskie, antyklerykalne w Europie zwłaszcza (w procesie Zjednoczenia Włoch i walki z Państwem Kościelnym-wpływ stowarzyszeń tajnych-wolnomularskich), założenia współczesnej masonerii praktycznie nie zmieniły się prócz form i metod jakimi loże się posługują. Pamiętać trzeba, że jednym z głównych celów masoni była i jest nadal walka z kościołem katolickim, jego światopoglądami na sprawy: moralne, etyczne, społeczne. Wobec  czego każdy członek stowarzyszenia wolnomularskiego podlega w myśli przepisów prawa kanonicznego ekskomunice, jaka obowiązuje do dziś.

Mija 5 rok od kiedy Polska weszła w struktury UE i musi akceptować politykę prowadzoną przez wspólnotę wobec kościołów różnych wyznań oraz stowarzyszeń i grup wyznaniowych. W tym roku kościół katolicki w Polsce zmaga się z ogromnymi atakami jakie osłabiają jego pozycję. Przyczynił się do tego dość mocno wyeksponowany w mediach konflikt o krzyż na krakowskim przedmieściu, czy ostatnie doniesienia o rzekomych nieprawidłowościach jakie miały być w Komisji Majątkowej oddającej majątek kościoła jaki utracił w pierwszych latach PRL-u.

Ta nagonka, nawet można powiedzieć świadome działanie jest prowadzona głównie przez środowiska lewicowe, lewicowo-liberalne domagające się rozdziału kościoła od państwa czy mniejszej ingerencji duchownych w życie publiczne. Prym w tych działaniach wiedzie SLD, będące partią lewicową, postkomunistyczną, mającą w swych szeregach byłych komunistów. Dokładnie takie same hasła głosi masoneria, tylko pod innym płaszczykiem, ubrane w bardziej „przystępne opakowanie” serwowane nam w dużej ilości od jakiegoś czasu.

Historia pokazała jak niebezpieczne i szkodliwe były wszelkie działania masonów, którzy przy realizowaniu swojej polityki nie liczyli się zbytnio z nikim i z niczym. A wszystko w imię: wolności, równości i braterstwa…

10 lat IPN.

Posted in Bez kategorii on 9 Październik 2010 by stachudzik

Już dekadę działa Instytut Pamięci Narodowej. Dla przypomnienia IPN został powołany nie tylko po to, aby przeprowadzać lustrację, dowodzić i udowadniać kto był a kto nie był „TW”. Czy dany ksiądz bądź opozycjonista  współpracował, „kapował” itd. Taki wygląda obraz dla zbiorowej świadomości społeczeństwa, które ciągle jednak bardziej w takich kolorach widzi działania Instytutu. Przynajmniej ja mam takie odczucia. A przecież IPN  bada również (jeden z głównych celów) tych którzy byli po drugiej stronie, o czym nie sposób i nie wolno (!) zapominać.

„Do zadań Instytutu należy gromadzenie i zarządzanie dokumentami organów bezpieczeństwa państwa, sporządzonymi od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r., prowadzenie śledztw w sprawie zbrodni nazistowskich i komunistycznych oraz prowadzenie działalności edukacyjnej. Instytut przejmie dokumenty z archiwów m. in. MSWiA, UOP, MON, MS, Archiwum Akt Nowych.” A w ramach struktur całej instytucji działają: Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów, Biuro Edukacji Publicznej oraz Biuro Lustracyjne.*

Zakres działań IPN jest dość spory. A praca jaką wykonują w nim historycy-archiwiści oraz prokuratorzy jest nie do przecenienia. Szkoda, że Instytut stał się kartą używaną nader często w politycznych sporach, przetargach,kampaniach wojnach przez polityków różnych ugrupowań. Lewica i postkomuniści (głównie SLD i jego środowiska) wmawiają nam od kilku, że trzeba zamknąć IPN ponieważ jest szkodliwy, drogi w utrzymaniu i działa na niekorzyść np. obywateli. Tylko, że powinni też powiedzieć iż likwidując IPN i przenosząc jego zasób np. do Archiwum Akt Nowych też będziemy musieli płacić za to płacić. A zasób nie zostanie odpowiednio opracowany (archiwiści mają sporo pracy za którą dostają grosze). To jeden z przykładów jak gra się Instytutem.

IPN ukazując dzieje Polski i Polaków w okresie hitleryzmu i komunizmu szuka i chce ukazać prawdę o którą tak wszyscy zabiegali. To, że powstał dopiero w 2000 roku (a nie np. w 1990 lub 1991 bądź 1992) za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego i istnieje do dziś, to wielki sukces i pożytek dla państwa i obywateli. Do tego wykonał olbrzymią pracę jednocześnie zmagając się wielkimi przeszkodami jakie stawały ( i zapewne będą stawać) na drodze jego misji. Oby było ich jak najmniej.

* za http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/6/2262/IPN.html

Upadek zakonu Templariuszy we Francji.(5)

Posted in Bez kategorii on 4 Październik 2010 by stachudzik

Rozpad zakonu i śmierć wielkiego mistrza.

Historia Kościoła miała na swej drodze wiele poprawnych, słusznych i dobrych decyzji. Wśród nich także takie, jakie do dziś uważa się nie tyle za błędne, co wątpliwe. Do tych drugich należy zapewne kasata zakonu Templariuszy-sprawa jaka bardzo naruszyła autorytet Kościoła. Dlaczego zakon musiał zostać rozwiązany? Komu na tym zależało? Jaki był stosunek kościoła do zakonu, który przestał spełniać swoją powinność? To pytania, na które do dziś historycy starają się znaleźć odpowiedzi.

20 marca 1312 roku król Filip IV Piękny przybył na obrady soboru. Dwa dni później papież bullą „Vos in ecclesio” zatwierdził kasatę zakonu. 2 maja tegoż roku bullą „Ad providam” przekazał zakonowi Szpitalników dobra Templariuszy. Klemens V uzyskał to co chciał w kwestii majątku zakonu, zaś co do osób pozostawił wolną rękę królowi. 6 maja 1312 roku nakazał kontynuowanie procesu.

W dniu 18 marca 1314 roku decyzją królewską arcybiskupi Sens wezwali dygnitarzy zakonu; mistrza przewieziono do Paryża. Odczytano rycerzom wyroki dożywotniego więzienia, na co mistrz i komandor zakrzyknęli, ze są niewinni a król i jego rada zostali zawiadomieni o incydencie i postanowili czym prędzej, aby spalono odszczepieńców; stos wzniesiono na wyspie Javiaus.

Mistrz Templariuszy był spokojny przed śmiercią. Gdy noc zapadła, wraz ze swym towarzyszem Galfrydem de Charnayem, przewieziony został na wyspę na Sekwanie. Sam się rozebrał, dobrowolnie znosił szturchania strażników. Gdy przywiązano go do pala złożył ręce i modlił się. „Już stojąc na stosie, Jakub przeklną ponoć swoich prześladowców grożąc im, że jeszcze w tym samym roku zostaną powołani przed oblicze Pana, by odpowiedzieć za swoje zbrodnie-czytamy u Martina Bauera. I raz jeszcze stwierdził, że zakon jest niewinny a Bogu zostawia pomszczenie śmierci swojej i braci. Twarz miał zwróconą ku Notre Dame.

Papież Klemens V zmarł miesiąc później na biegunkę. Filip IV Piękny w wyniku obrażeń odniesionych podczas upadku z konia skonał w grudniu. A autor aktu oskarżenia wobec zakonników, Wilhelm de Nogaret, zmarł w jeszcze w trakcie trwania procesu.

Podsumowując należy podkreślić, że koniec zakonu był bardzo smutny, i z pewnością Tempalriusze na niego nie zasłużyli. Nie byli przecież ani heretykami, nie występowali przeciw chrześcijaństwu. Byli oddani papieżowi a do króla odnosili się z poszanowaniem. Ci natomiast prowadzili ze sobą nieustanne potyczki nad swoim pierwszeństwem w Europie. To z kolei doprowadziło do usunięcia Bonifacego VIII z tronu Stolicy Piotrowej. Francję zaś do poważnych błędów ekonomicznych prowadzonych przez króla.

Mimo to zakon bardzo dobrze zaaklimatyzował się we Francji. Miał bardzo dobre stosunki z następcą Bonifacego VIII-Klemensem V. Do tego stał się dość potężny i bogaty, co spowodowało zwrócenie się króla w kierunku zakonu, a konkretnie w kierunku zgromadzonego przez zakonników bogactwa. Przeszkadzała mu bowiem operatywność finansami, siła jaką dysponowali w całej Europie. Filip IV Piękny bał się jednak potęgi zakonu, dlatego też dzięki różnego rodzaju intrygom doprowadził do ich upadku. Pragnął pieniędzy, jakich Templariusze posiadali bardzo dużo, a samych rycerzy wolał oglądać nieżywych. Prowadząc różne wojny zagarnął wiele majątków, mimo to połakomił się na skarb zakonu. Zlikwidował Templariuszy poprzez sfingowane dowody ich winy, w czym dopomógł średniowieczny brak wiedzy na temat zakonu. W taki oto sposób Zakon Templariuszy, poprzez zwykłą chciwość i nienawiść, przestał istnieć po dwóch wiekach działalności.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

3) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

Upadek zakonu Templariuszy we Francji.(4)

Posted in Bez kategorii on 27 Wrzesień 2010 by stachudzik

Zarzuty i procesy. Próby ratowania zakonu.

Historia Kościoła miała na swej drodze wiele poprawnych, słusznych i dobrych decyzji. Wśród nich także takie, jakie do dziś uważa się nie tyle za błędne, co wątpliwe. Do tych drugich należy zapewne kasata zakonu Templariuszy-sprawa jaka bardzo naruszyła autorytet Kościoła. Dlaczego zakon musiał zostać rozwiązany? Komu na tym zależało? Jaki był stosunek kościoła do zakonu, który przestał spełniać swoją powinność? To pytania, na które do dziś historycy starają się znaleźć odpowiedzi.

W między czasie już od roku 1305 zbierano we Francji dowody do procesu i materiały przeciwko Templariuszom. Poinformowano o tym papieża, ten jednak wstrzymał się od wszelkich kroków i na żądanie wielkiego mistrza sam myślał o zbadaniu sprawy. Już we wrześniu 1305 roku Wilhelm de Nogaret przeprowadził sprawnie operację aresztowania wszystkich członków zakonu. 13 października 1307 roku aresztowano wszystkich zakonników z całej Francji. Przesłuchiwali ich urzędnicy królewscy, potem inkwizytorzy. Sam wielki mistrz Jakub de Molay zeznał, że podczas przyjęcia do zakonu zaparł się Chrystusa i pluł na krzyż.

Od tego zajście wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. „22 listopada 1307 roku papież Klemens V ogłasza bullę „Pastoralis praminentae”, w której nakazuje wszystkim chrześcijańskim władcom dokonać aresztowań Templariuszy znajdujących się w ich krajach”. 25 marca 1308 roku król zwołał w Tours Stany Generalne. Przedstawiono na nich wykaz przestępstw, jakich się dopuścili Templariusze, a ponadto nawoływano już wtedy do ukarania winnych. Te zarzuty można było zawrzeć w sześciu zasadniczych kategoriach. Mianowicie: wyrzeczenie się Chrystusa, praktykowanie potajemnych zebrań, podczas których czczono magiczną głowę, lekceważenie sakramentów, obsceniczne praktyki i homoseksualizm, absolucja udzielana przez osoby świecki, chciwość. Dwa ostatnie dorzucono na wypadek gdyby zarzut herezji i zwrócenia się ku islamowi nie były wystarczające. Zarzuty te przyczyniły się do publicznego znieważenia Templariuszy. 27 czerwca do 1 lipca 1307 roku siedemdziesięciu dwóch rycerzy stanęło przed Klemensem V.

W rezultacie kampanii przeciwko Templariuszom Klemens V uległ naciskowi króla. Latem 1308 roku na wspólnym spotkaniu Filipa Pięknego z papieżem ustalono że sprawę Templariuszy rozpatrzy specjalna komisja papieska, ale aresztowani członkowie zakonu nadal pozostaną w więzieniach króla, a dobra zakonne pod zarządem królewskim.

Tym samym rozpoczęła się nowa faza procesu przeciw Templariuszom, jaka objęła dwie serie procesów prowadzonych równolegle. Pierwsze odbywały się z udziałem inkwizytorów w sądach biskupich i rozpatrywały sprawy pojedynczych Templariuszy, drugie zaś prowadzone przez były przez komisję papieską, jaka miała ustalić winę nie pojedynczych osób,ale całego zakonu.

8 sierpnia 1308 roku pierwsze komisja kościelna rozpoczęła posiedzenie. Miała ona przeprowadzić śledztwo co do winy zakonu i wysłuchać tych wszystkich, którzy mieliby coś do powiedzenia. 26 listopada 1309 roku Jakubowi z Molay przedstawiono zeznania świadków, na które zareagował zdziwieniem.

6 lutego 1310 roku komisja papieska wznowiła przesłuchania. bracia zorganizowali obronę (4 delegatów) i wydali nawet oświadczenie, w którym opisywali strach, przerażenie, zdumienie tym, co się dzieje. Nazajutrz stawił się Templariusz Prusand de Gisy, komandor Payns, aby bronić zakonu. Dementował swą mową oskarżenia o zaparcie się Chrystusa, splunięcie, sodomię i inne potworności. Zadeklarował nawet, iż podejmie się obrony zakonu w dalszym procesie.

Kiedy de Molay zeznawał po raz drugi obecny przy tym był Wilhelm de Nogaret, który przyszedł kontrolować jego zeznania. Przesłuchiwany nie czuł się dobrze w jego obecności. Stwierdził, że jest tylko zwykłym, ubogim rycerzem, niepiśmiennym i tylko papież może go osądzić. W tym momencie mistrz stracił wszelkie szanse na obronę zakonu. Była to ostatnia okazja, aby mógł to zrobić.

11 maja 1310 roku synod w Sens skazał na śmierć pięćdziesięciu czterech Templariuszy, którzy jako wtórni odstępcy na nowo popadli w swoje błędy. Dwa dni później komisja wznowiła obrady, lecz nie przyniosły one żadnych rezultatów. Przypuszczano, że papież zwoła sobór, co uczynił , ale dopiero 16 października 1311 roku w Vienne.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

3) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

4) Edward Potkowski, Rycerze w habitach, Warszawa 1978.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

Upadek zakonu Templariuszy we Francji.(3)

Posted in Bez kategorii on 23 Wrzesień 2010 by stachudzik

Stosunki z papieżem i sytuacja zakonu we Francji.

Historia Kościoła miała na swej drodze wiele poprawnych, słusznych i dobrych decyzji. Wśród nich także takie, jakie do dziś uważa się nie tyle za błędne, co wątpliwe. Do tych drugich należy zapewne kasata zakonu Templariuszy-sprawa jaka bardzo naruszyła autorytet Kościoła. Dlaczego zakon musiał zostać rozwiązany? Komu na tym zależało? Jaki był stosunek kościoła do zakonu, który przestał spełniać swoją powinność? To pytania, na które do dziś historycy starają się znaleźć odpowiedzi.

Klemens V nie był wybitnym papieżem; wybór swój zawdzięczał kardynałom francuskim. Słaby, chorowity, troszczył się o zapewnienie stanowisk kościelnych licznej rodzinie. Rezydował w Awinionie, a więc nie miał żadnego wpływu na zakon, i nie mógł w jego sprawie zrobić cokolwiek. W roku 1305 miał zamiar połączyć zakon Templariuszy i Joannitów, ale zbyt wiele niebezpieczeństw wiązało się z tym, więc odrzucił ten pomysł.

Mistrz zakonu Templariuszy Jakub de Molay zaś przedstawił nawet papieżowi w osobie brata Humberta Blanca ideę nowej krucjaty. Ta zaś polegała na tym, że chciano przejąć materiały wojenne wysyłane Turkom do Ziemi Świętej. Klemens V zaakceptował to od razu, widząc w tym wyprawę samo finansującą się, bez subsydiów. Wydał nawet na ten cel dwie bulle 13 czerwca 1306 roku. Chodziło o to, że zakon interesował się zawsze losem wyklętych, wyszukiwał im przytułki. Jednak jego kapłani nie mogli rozgrzeszać ludzi, jacy pukali do bram zakonnych. Oprócz tego bardzo ważnego przywileju dla Templariuszy, nadał im szereg praw i immunitetów. Był to dowód jego szacunku i zaufania do zakonu. Nadania te były ostatnimi dla zakonników, w dodatku zwiastowały, że dzieje się coś dziwnego na linii papież-Templariusze.

We Francji Templariusze posiadali tzw. „dom główny”-centrum królewskich finansów. Zakon odgrywał też ważną rolę depozytariusza skarbca królewskiego, jaki stanowił zapowiedź przyszłej „Izby Obrachunkowej”.

Rola domów zakonu Świątyni jako depozytariuszy wzrastała w miarę rozwijania się zakonu. Skarbnicy domów zakonnych w Paryżu iw Londynie odgrywali w tym względzie role pierwszoplanowe. Przykładem na to może być depozyt z klejnotów, jakie Henryk III, król Anglii powierzył królowej Francji i równocześnie swojej szwagierce Małgorzacie, kiedy w roku 1261 wystąpił przeciw swojemu wasalowi Szymonowi z Montfortu. Królowa nakazał wówczas sporządzić szczegółowy spis tychże klejnotów, jakie zamknięto w dwóch szkatułach opatrzonych pieczęciami i oddano w depozyt zakonowi Templariuszy w Paryżu. Henryk III mógł odzyskać swoją własność dopiero w roku 1272, ponieważ ta stanowiła gwarancję pożyczek, jakie król Anglii zaciągał z powodu walk prowadzonych przez królewską rodzinę.

Znaczenie militarne i religijne, jakie posiadał zakon Templariuszy, było też gwarancją bezpieczeństwa dla deponentów. Obok pieniędzy, klejnotów i wyrobów ze złota zakon brał w depozyt także wzorce miar i wag. Wilhelm, wagowy z wice hrabstwa Rouen zwrócił się do nich, ażeby dali mu wzorzec liwra paryskiego, aby mógł on według niego ustanowić liwr roueński.

Dochody Templariuszy pozwoliły utworzyć im kasę, jaka udzielała różnorodnych pożyczek. Na tym polegała ich znacząca rola którą szczególnie odgrywali na bliskim wschodzie. „Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że skarbiec zakonu Świątyni stanowił w XIII wieku kasę, która gromadziła i rozdzielała fundusze przeznaczone na finansowanie wypraw krzyżowych i rozmaitych potrzeb Ziemi Świętej”-pisze Regine Pernaud.

Wszystkie zastawy,pożyczki, wpłaty i wypłaty, jakie przeprowadzali zakonnicy były rejestrowane w księgach domów zakonnych. Zachowane dokumenty ujawniają pracowitość poszczególnych zarządców. Jeden z dni tj. 16 lutego 1296 roku opisany w takiej oto księdze przedstawia skarbnika zakonu, od chwili gdy zasiada przy okienku aż do wieczora, kiedy przelicza pieniądze. Nie była to łatwa sztuka ponieważ wpłacane pieniądze musiały być przeliczane na liwry paryskie; sposób ich obliczenia odbywał się za pomocą „szachownicy”. Był to rodzaj stolika, którego blat został podzielony pionowymi i poziomymi liniami na prostokąty i kwadraty. Ten sam żeton, w zależności od pola, na którym został umieszczony, mógł oznaczać denara, sou, liwra lub ich wielokrotności.

Zakon miał we Francji największe ze swych europejskich posiadłości. Stanowiło je około 80 ufortyfikowanych klasztorów i zamków. Potrafili wywierać duży wpływ na sprawy skarbowe królestwa, a jeden z dostojników zakonu Hugo de Pairaud w roku 1304 został nawet mianowany generalnym poborcą dochodów królewskich. Wzbogaceni na operacjach bankiersko-handlowych, a na dodatek posiadający własne wojsko, fortece, okręty, kontrolowali część francuskich finansów. Co więcej zawsze byli lojalni wobec władców francuskich, ich niezależność zaniepokoiła dopiero Filipa IV, który dążył do centralizacji władzy w królestwie.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

3) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

4) Edward Potkowski, Rycerze w habitach, Warszawa 1978.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

Upadek zakonu Templariuszy we Francji.(2)

Posted in Bez kategorii on 22 Wrzesień 2010 by stachudzik

Stosunki z królem.

Historia Kościoła miała na swej drodze wiele poprawnych, słusznych i dobrych decyzji. Wśród nich także takie, jakie do dziś uważa się nie tyle za błędne, co wątpliwe. Do tych drugich należy zapewne kasata zakonu Templariuszy-sprawa jaka bardzo naruszyła autorytet Kościoła. Dlaczego zakon musiał zostać rozwiązany? Komu na tym zależało? Jaki był stosunek kościoła do zakonu, który przestał spełniać swoją powinność? To pytania, na które do dziś historycy starają się znaleźć odpowiedzi.

Król mający różnego rodzaju zatargi z papieżem Bonifacym VIII był popierany przez Templariuszy. Kiedy Filip August, zanim wyruszył na wyprawę krzyżową sporządził testament; wykonawcą został Templariusz Aymard, skarbnik zakonu świątyni. Król określił w nim, że podczas jego nieobecności wszystkie płatności z posiadłości królewskich powinny być dostarczane przez bajlifów do skarbca zakonu. W ten sposób szkatuła królewska otrzymała kilka kluczy: jeden z nich dostali Tempalriusze, pozostałe zaś osoby, którym powierzono pieczę nad królestwem podczas nieobecności króla.

Od tej chwili Templariusze odgrywali rolę depozytariusza skarbca królewskiego. Król miał tu swoje stałe bieżące konto, z którego czerpał pieniądze na potrzeby własne i na zarządzanie królestwem.

Ta sytuacja uległa modyfikacji za rządów Filipa Pięknego. W dokumencie z roku 1295 zapisano, że skarbiec królewski znajdował się w Luwrze. Różnił się on od skarbca prywatnego, jaki właśnie królowie francuscy posiadali tam wcześniej. Nie wiadomo jednak kiedy został utworzony ów drugi skarbiec oraz w jakim stopniu dzielił swoje kompetencje za skarbcem zakonu. Do końca XIII wieku administrowanie finansami znajdowało się w gestii dwóch bankierów Florencji; aż do 1303 roku skarbiec kierował królewskimi finansami w Luwrze.

Samo przeniesienie skarbca królewskiego z zakonu Templariuszy do Luwru według Marion Melville dokonało się za sprawą ich samych. Nie chcieli oni bowiem okazywać nieposłuszeństwa wobec papieża w związku z podatkami nałożonymi na dobra kościelne i odprowadzanymi do skarbca królewskiego-woleli pozostawić królowi swobodę decyzji w zarządzaniu skarbcem.

Król zaś potrzebował pieniędzy, jakich Templariusze mieli wiele. W roku 1241 cierpiąc na ich chroniczny brak, podjął kroki przeciw bankierom Lombardii, a w 1305 roku wobec Żydów. Wiedział też, że rozwiązany zakon nie może pokrzyżować mu szyków w niepodzielnym panowaniu. Według Moniki Mauf król miał w sobie jednak skrytą nienawiść do Templariuszy, ponieważ odmówili mu honorowego członkostwa w zakonie, a przywilej ten posiadali chociażby papież Innocenty III i król Ryszard Lwie Serce.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Monika Mauf, Der Mythos aber Templer, Solauthum 1993.

3) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

4) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

Upadek zakonu Templariuszy we Francji.(1)

Posted in Bez kategorii on 17 Wrzesień 2010 by stachudzik

Historia Kościoła miała na swej drodze wiele poprawnych, słusznych i dobrych decyzji. Wśród nich także takie, jakie do dziś uważa się nie tyle za błędne, co wątpliwe. Do tych drugich należy zapewne kasata zakonu Templariuszy-sprawa jaka bardzo naruszyła autorytet Kościoła. Dlaczego zakon musiał zostać rozwiązany? Komu na tym zależało? Jaki był stosunek kościoła do zakonu, który przestał spełniać swoją powinność? To pytania, na które do dziś historycy starają się znaleźć odpowiedzi.

Sytuacja polityczna we Francji.

Król Francji Filip IV Piękny panujący od roku 1285 do 1314 był postacią budzącą mieszane uczucia. Urodzony dyplomata, mistrz politycznej gry, stanowczy, nieugięty, surowy w obyczajach, a ponadto bardzo oszczędny. Oceniany też jako marionetka w otoczeniu dworu, człowiek słaby, wybuchowy, porywczy. Jego Francja wplątała się w konflikty morskie z Anglikami, którzy zatapiali francuskie statki. One zaś miały ogromny wpływ na późniejszą wojnę stuletnią. Filip próbował blokować Anglikom dostęp do morza, jednak zajęcie Gujenny zrodziło dalsze problemy. Flandria wystąpiła przeciw królowi, ponieważ sama potrzebowała stałego dopływu angielskiej wełny, bez której nie mogła egzystować. Doprowadziło to do wojny francusko-flandryjskiej, a bitwa pod Courtrai w roku 1302 stała się klęską francuskiej jazdy. To podważyło autorytet króla, zdobywającego pieniądze na wyprawę pogromcom, bardzo zręczną propagandą. W roku 1304 Francuzi zwyciężyli na morzu Zierikzee, a w rok później kompromisowy pokój nadał Flandrii autonomię.

Król zdobył jeszcze inne terytoria, a mianowicie hrabstwa: Charles, Marche, Angloueme. Nawet utrwalił władzę nad biskupim Lyonem, który stracił związki z cesarzem.  Na dodatek wszedł w bardzo poważne konflikty z papiestwem mające podłoże finansowe. Filip nałożył na kler francuski podatek dochodowy, a to spotkało się ze stanowczym sprzeciwem papieża, który zainterweniował.

Papież Bonifacy VIII bullą „Clericos laicos” z 1296 roku nałożył ekskomunikę na króla. Zakazywała ona władzy doczesnej ściągać daniny z dóbr kościelnych. W odwecie Filip IV zakazał całkowitego wywozu towarów z kraju, co oznaczało wstrzymanie świętopietrza. Z kolei papież bullą „Ineffabilis amor” wycofał klątwę, kolejną „Etsi de stado” z roku 1297 wyniósł na ołtarze dziadka Filipa- Ludwika IX. Nastąpiło rozprężenie w stosunkach papiesko-królewskich. Lecz późniejsze oświadczenie króla, mówiące o tym, że nikt nie ma prawa wtrącać się w sprawy fiskalne państwa podrażniło papieża; wtedy bullą „Unam sanctam” ponownie wyklął Filipa. Inną zaś bullą „Petri solooccleso” uwolnił od posłuszeństwa królewskich wasali i unieważnił traktaty zawarte przez Kapetyngów.

W tym czasie niejaki Wilhelm de Nogaret stał się najbardziej wpływowym doradcą króla. Pouczony przez swych przyjaciół, kardynałów Colonna, których papież usunął z urzędów i wygnał, stwierdził, że jedynym sposobem, aby doprowadzić do upadku Bonifacego będzie zwołanie soboru powszechnego. Plan Nogareta, przebiegły, a zarazem dziwaczny, polegał na udaniu się do kurii i publicznym oskarżeniu Bonifacego o herezje połączonym z wezwaniem, aby dowiódł swej niewinności przed soborem.

12 marca 1303 roku w Luwrze Nogaret wystąpił jako oskarżyciel papieża, przedkładając królowi pismo we własnym imieniu, potępił Bonifacego „jako nieprawowitego papieża, heretyka, sprzedajnego i zatwardziałego w swych zbrodniach”. Oskarżenia te powtórzył Wilhelm de Plaisians na zgromadzeniu duchowym w Luwrze, zarzucając Bonifacemu, że jest „sodomitą i utrzymuje demona na usługi”. Obecni przy tym byli wizytator generalny zakonu Templariuszy Hugon de Pairaud oraz przeor od Świętego Jana Jerozolimskiego, co było wyrazem ich poparcia. Dla króla papież przygotował nawet bullę wyklinającą, niestety w skutek zamachu przeprowadzonego przez jego wrogów Colonnów, zmarł.

Po jego zgonie nastąpił krótki pontyfikat Benedykta XI; ów zamierzał wykląć Wilhelma de Nogaret, lecz zmarł w przed dzień klątwy. Kardynałowie zebrani na konklawe w Perugii obradowali 11 miesięcy, nim znaleźli następcę. Wreszcie w czerwcu roku 1305 wybór padł na Bertranda de Got, arcybiskupa Bordeaux.

Jako Klemens V wybrał stolicą papieską Awinion, który w latach 1309-1377 był stałą rezydencją papieży. Fakt ten spowodował iż „książęta Stolicy Apostolskiej” zostali w orbicie wpływów francuskich. Klemens V nie budził jednak zaufania u ludzi i nie miał też żadnego poparcia; miał słabą pozycję startową. W samym Awinionie osiadł po czterech dniach wędrówki po kraju, gdzie jego następcy rządzili następna 68 lat.

Bibliografia:

1) Jan Baszkiewicz, Historia Francji, Wrocław 1978.

2) Ludwik Stomma, Wzloty i upadki królów Francji, Łódź 1991.

3) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

Fishdick 2

Posted in Bez kategorii on 30 Sierpień 2010 by stachudzik

Czekając na nowe wydawnictwo Acid Drinkers mogłem (jak i wielu zresztą fanów zespołu) delektować się utworem „Love Shack”, jaki promuje tę płytę od kilku dni. Kompozycja pokazuje czego można się spodziewać na płycie.  Dużo gości, odważne podejście do tworzonych coverów. Portal interia.pl umieścił na swej stronie wszystkie utwory z płyty, zasadniczo ich „próbki”. Z jednej strony można się cieszyć z możliwości posłuchania produktu a z drugiej czy warto słuchać czegoś co niekoniecznie może przypaść do gustu? Pierwsze odczucia po wstępnym przesłuchaniu „Fishdicka 2” są nie takie jakich się spodziewałem. Rozpiętość wykonawców,gatunków i ich stylów muzycznych dość duża (Johnny Cash,Frank Sinatra, Slayer, Metallica,B-52, RHCP, Led Zeppelin) a aranżacje ich i pozostałych kompozycji może zadziwić. Jedne zagrane z dużym wykopem i mające w sobie moc , świeżość (Bring it on Home Zeppelinów). Drugie jak chociażby „Seasons in the abyss” Kinga i spółki ze Slayera gdzie po standardowym początku(chyba nie można go zagrać inaczej i trzeba po prostu zagrać tak jak w oryginale) pojawia się country (co zapowiadał w wywiadach Titus). Pomysł może i nawet fajny (część „wiary” i tak powie że nastąpiła „profanacja”) ale czy aby forma jaką nadano temu utworowi (ja wiem że wizja twórcy jest wizją twórcy i basta) tylko czy tu „Kwasożłopy” nie przesadziły? Całkiem inaczej wyobrażałem sobie to country…Ale „Fishdick” rządzi się swoimi prawami jakie słuchacz zna i wie czego może się spodziewać.  Na takich dwóch obliczach płyty (na razie tylko takie widzę) dokonałem oceny płyty (może ulec korekcie).  Dodam jeszcze iż brzmienie uzyskane na płycie jest „bardziej brudne” i inne niż na poprzedniczce „Verses of Steel” co jest znakiem firmowym kapeli. Pytanie czy rozpiętość i charakter coverów wyjdą gorzej w odbiorze  niż zakładał zepsół?  Warto docenić otwartość Acidów na różne rejony muzyczne. Wchodząc do tej samej rzeki Acid Drinkers w zasadzie dopisują historię do „1-ki”, przy czym „2-ka” jest bardziej różnorodna i na czasie. 10 lat temu „Kwasy” już myślały o nagraniu „Fishdick 2” który miał się nazywać „Starbird”. Możliwe, że wtedy trzeba było nagrywać?

Wokół piłki i wokół boiska.

Posted in Bez kategorii on 14 Sierpień 2010 by stachudzik

Reprezentacja Polski w piłce nożnej przegrywając kolejny mecz, tym razem z grającym bez trenera(!) Kamerunem 0:3, nie rozczarowała. Jej brak na MŚ w RPA był całkowicie nieprzypadkowy,mało tego, słuszny. Na jej obecną grę już lecą „gromy z nieba”, zwłaszcza na trenera Franciszka „Franza” Smudę. Pierwszym w szeregu do „plucia” stanął Jan Tomaszewski. Według niego Franza powinno się nie zwolnić a wypier*****. Znany z ciętego języka niegdyś reprezentacyjny bramkarz  teraz wielki modyfikator,moralista piłkarski zna receptę na ten problem jaką trzeba zastosować niezwłocznie. Lekarzy takich jak on w kraju znajdzie się na pewno wielu, lecz z błędnymi diagnozami. Najlepiej by było aby Smuda odszedł już dziś i przyszedł ktoś nowy na jego miejsce. Szkoda tylko, że się Franza nie słucha co mówi. A opisuje rzeczy jakich nie usłyszeliśmy od trenerów Janasa, Engela czy Beenhakera. Franz mówiąc o tym że w prawie 40 milionowym kraju nie ma graczy wielkiego formatu Ameryki nie odkryje, ale może rzuci trochę poświaty na „piłkarski ciemnogród” jaki panoszy się po boiskach to tu, to tam. No bo skoro w europejskich pucharach trudno jest polskim drużynom ograć zespoły z Azerbejdżanu, Estonii czy Austrii to przecież trudno oczekiwać, że kadra będzie wygrywać nawet z europejskimi średniakami. Do Euro już tylko 2 lata (!) a zespołu na turniej na razie nie ma(stadiony za to powinny być ukończone w terminie). Smuda prosząc o cierpliwość i wsparcie chce kadrę pchać do przodu, lecz przy takich Tomaszewskich będzie mu trudno. Ci właśnie będą „wieszać na nim psy”, niekoniecznie dopuszczając do swych głów myśli o braku piłkarzy grających na wysokim europejskim poziomie.

Pod koniec lat 80-tych XX wieku trenerem kadry był Wojciech Łazarek. Kiedy przegrał jeden z meczów eliminacyjnych pogrzebując tym awans do mistrzostw  (rywalem była Szwecja lub Anglia) 1:2 powiedział, że mecz przegrał, ale pierwszą połowę wygrał. Może w przypadku Franciszka Smudy będzie odwrotnie?

Przetarg o krzyż.

Posted in Bez kategorii on 10 Sierpień 2010 by stachudzik

To co od paru dni dzieje się we Warszawie i związane jest z krzyżem przerosło swoją bytnością wielu. Mnie również przy czym, jeśli nie sposób jest nie słyszeć i nie przeczytać o nim to to jakie to ma konsekwencje i kto na tym zbierze kapitał już nie bardzo. Jest to Lewica, żerująca i żywiąca się dalej (!) na w/w konflikcie . Wspomina o tym w dzisiejszym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” abp Józef Michalik mówiąc:”…Lewica ujawnia prawdę o sobie. Mówi, gdzie jest źródło nienawiści do krzyża, do wiary, do wartości, które krzyż symbolizuje. Może to dobry moment, że po raz kolejny lewica odkryła przyłbicę, pokazała, kim jest. Bo teraz wszyscy widzimy, że te wszystkie deklaracje o przemianach, o nowej socjaldemokracji są mitem. Nie ma bowiem lewicy bez walczącego ateizmu, bez marksizmu, bez nienawiści do tego, co się wiąże z Bogiem i religią”. Dalej metropolita przemyski mówi bardzo istotne słowa sugerując że oprócz konfliktu między PO a PiS jaki jest w sprawie krzyża widać kolejnego gracza jaki tutaj istnieje a nie ukazuje do końca tego oblicza. Na podparcie swojej tezy mówi „…Podejrzewam, że za ludźmi modlącymi się pod krzyżem mogą stać dodatkowi manipulatorzy. Zwróćmy uwagę, że przez głośniki, które przyniesiono pod pałac, nic nie mówiono przeciw Platformie ani PiS. Krzyczano natomiast: księża nie zabierajcie nam krzyża. Tak, jakby to Kościół był winien”. Wygląda na to jakby ktoś umiejętnie podtrzymywał konflikt aby ugrać jak najwięcej. A beneficjentem tego będzie nie kto inny jak SLD. Jest w tym logiki sporo, skoro  od początku Episkopat Polski, później abp Kazimierz Nycz, dał wyraźnie do zrozumienia, że nie jest stroną w konflikcie. Politycy PO też dystansują się z opiniami, wiadomo iż zapytani nie odpowiedzą nic innego, jak to, że zwolennicy PiS-u bronią krzyża i to ich wina, że jest jak jest. To jest akurat oczywiste. PiS dopiero dziś włączył się do czynnie do tej sprawy (Jarosław Kaczyński był z kwiatami pod krzyżem). A Lewica zorganizowała dziś demonstrację w obronie konstytucji i jej zasad. Przypominając o bezstronności władz w sprawie przekonań religijnych. Grzegorz Napieralski domagał się również rozdziału kościoła od państwa i dodał, że nauczanie religii w szkołach jest oznaką tego, że nasz kraj nie jest krajem dla wszystkich. Mówienie tak otwarcie o tych sferach w obecnym czasie przysporzy Lewicy wielu sympatyków. A ta będzie domagać się więcej.

http://www.rp.pl/artykul/20,520380_Krzyz___narzedzie_przetargu_politykow.html<-cały wywiad z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abp Józefem Michalikiem.

„Wojna zeszła na dół.”

Posted in Bez kategorii on 3 Sierpień 2010 by stachudzik

Na początku swej kadencji prezydent Lech Wałęsa używając określenia „wojna na górze” idealnie oddał sytuację jaka zrodziła się na szczytach władzy na początku lat 90-tych XX wieku. Dziś doszliśmy do tego, że przysłowiowa wojna ogarnęła społeczeństwo. Dzisiejsze „rozruchy”, „zamieszki” w obronie Krzyża pod Pałacem Prezydenckim ukazały nam jej oblicze. Niestety muszę stwierdzić, idąc za chociażby opinią dziennikarki „GW” Teresy Torańskiej, że państwo w tej sytuacji okazało się słabe i udźwignęło problemu z jakim boryka się Warszawa w postaci Krzyża. Podział na zwolenników i przeciwników jest wyraźny, z widoczną niechęcią, a czasami wręcz nienawiścią! Sprawa została  zasadniczo rozwiązana, kościół się od niej w sumie dystansuje (i dobrze) bo Krzyż jest tak po prawdzie w sferze jurysdykcji władzy świeckiej a nie kościelnej. Nie udało się go  usunąć co źle wróży tej sprawie na przyszłość…

W obliczu nagłośnienia tej sprawy dzieją się inne rzeczy,bardzo istotne dla obywateli, i co ważne dzieją się w organach państwowych. Podniesienie podatku VAT z 22% na 23 %, plus jeszcze inne przepisy odnoszące się głównie do podniesienia podatków na żywność, przymiarka do zniesienia możliwości odliczenia od podatku rachunków za paliwo z czego każda firma w tym kraju korzysta. Nowa ustawa o KRRiTV, zmiana w TVP, gdzie TV znajdzie się orbicie wpływów PO i SLD. Upolitycznienie IPN-u i jednocześnie przedłużający się wakat na stanowisku prezesa nie służą dobrze Instytutowi. Brak widocznych efektów pracy śledczych w sprawie katastrofy 10 kwietnia. Mało informacji na ten temat, przy czym szef MSWiA Jerzy Miller przyznaje, że Rosjanie nie współpracują z Polakami tak jak pierwotnie zakładano i sądzono.

Pisałem w zeszłym roku o wojnie PO-PiS. Dziś kiedy partie wytoczyły chyba (?) cały arsenał, w obliczu katastrofy smoleńskiej i życiu politycznym po niej nie sposób oszacować kiedy nastanie jej koniec? Platforma w wojnie na „śmierć i życie” powoli wprowadza swoje projekty, niekoniecznie takie jakie przedstawiała społeczeństwu. PiS ostro ją atakuje, sam idąc już na całość nie zważając już  na nic. Brak stanowczości w działaniu prezydenta-elekta i premiera  jest pewnie ciszą przed burzą, kiedy PO przejdzie do ofensywy i zaatakuje PiS. Partia Kaczyńskiego może stracić wielu sympatyków, skoro eurodeputowany Marek Migalski krytykuje obecne działania partii, a dziś redaktor naczelny Rzeczpospolitej również napisał dość moce słowa krytyki pod adresem prawicy (GW to zauważyła i oddała „szacun” Rzepie) będąc w opozycji wobec jej działań.

Walka o władzę wniknęła dość głęboko, zagnieździła się na dobre w umysłach ludzi. Poraża skala tego zjawiska, niestety szkodliwego i męczącego. Trwa to już 5 rok i końca nie widać. Wojna jest na „górze” i na „dole”. Czy warto dalej ją prowadzić? Można jeszcze wziąć samorządy w których można sporo zrobić i zaskarbić wielu głosów. A po zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego na Prezydenta, Platforma widząc szansę zgarnięcia całej puli, na pewno się o nią pokusi.

Po kampanii, po wyborach.

Posted in Bez kategorii on 29 Lipiec 2010 by stachudzik

Przypatrując się poczynaniom Platformy Obywatelskiej po jakże ciężkim pierwszym półroczu 2010 roku trzeba zadać kilka pytań, jakie prędzej czy później znajdą swoje odpowiedzi. Z szumnych zapowiedzi odpolitycznienia TVP i PR okazuje się, że będzie to miało miejsce ale według PO, SLD i PSL. Miał wejść w życie niezależny projekt różnych środowisk odnośnie mediów-przepadł, jak na razie, i nie wiadomo kiedy znowu wejdzie na wokandę. Ważne jest aby PiS przestał rządzić i mieć wpływ na cokolwiek. Nie chcąc być złośliwym, muszę jednak napisać, że teraz propaganda telewizyjno-radiowa przyjmie inne odcienie te bardziej „liberalno-lewicowe” co też nie jest dobre dla tej instytucji. Po co takie piękne slogany bijące swym ideologizmem o niezależności mediów, jeżeli są mitem? Platforma używa mitu, współgrając nim jak się okazuje z odrodzonym z popiołów SLD (sukces lidera faktycznie był zaskoczeniem wyborów prezydenckich). A z tego co wiem, nowelizacja zakłada jeszcze większą (!) ingerencję w scenariusz poszczególnych programów aniżeli to jest obecnie.  Jestem ciekaw jakie miny mieli twórcy i ich szeroko zaangażowane w tworzenie mediów niezależnych środowiska?

Dalszy polityczny bój, jaki rozgrywa się na łamach komisji śledczej do zbadania tzw. „afery hazardowej” też nabrał tempa. I to jakiego! Przewodniczący komisji, członek PO, sporządził raport jaki całkowicie oczyszcza polityków Platformy z zarzutów jakie stawiano im podczas obrad komisji. Mało tego raport ma być dziś oddany posłom do przejrzenia a oni jutro mają go zwrócić i ma być przyjęty jako ostateczny! Oczywiście dowiemy się z niego że nic się tak naprawdę nie wydarzyło w żadnym z ministerstw, nie próbowano czegokolwiek załatwić, a winny wszystkiemu jest Mariusz Kamiński-były szef CBA-niezgodnie usunięty ze stanowiska przez premiera Tuska…No ale wyjaśnienie mieliśmy obiecane, zatem będzie nam ono dane…plus do tego bonus w postaci portretów prezydenta-elekta Komorowskiego w polskich ambasadach na całym świecie. Według ministra Sikorskiego zwyczaj uprawiany  w wielu państwach świata. U nas od czasów epoki PRL-u nie używany (przeczuwam, że jakby go wprowadził śp. prezydent Lech Kaczyński to podniosło by się ogólnonarodowe larum).

Czy Platforma i jej pomysł na sprawowanie władzy będą szły dalej w tym samym kierunku? Uświadamianie społeczeństwa, że wszystkiemu winne jest Prawo i Sprawiedliwość i że za wszelką cenę trzeba odsunąć je od władzy wcale nie musi dobrze rokować na przyszłość.

… Zawodnicy jeżdżą wyśmienicie, krajowa liga należy do jednej z mocniejszych w Europie, kibice tłumnie przychodzą na mecze. Czegoż więcej można chcieć?…

Posted in Bez kategorii on 26 Lipiec 2010 by stachudzik

W weekend w Gorzowie reprezentacja Polski na żużlu odjechała rywalom i pewnie zmierza po kolejny tytuł Drużynowego Mistrza Świata. Nie dziwi taka postawa z racji tego, że Tomasz Gollob ( forma życiowa) i Jarosław Hampel zajmują 2 pierwsze miejsca w cyklu Indywidualnych Mistrzostw Świata. Powinno to cieszyć ponieważ Polacy od lat współtworzą czołówkę światową. A w tym roku jest szansa na zdobycie wszystkiego co tylko się da! Już dawno nie byliśmy aż tak mocni jak teraz w Speedwayu. Zawodnicy jeżdżą wyśmienicie, krajowa liga należy do jednej z mocniejszych w Europie, kibice tłumnie przychodzą na mecze. Czegoż więcej można chcieć? Pieniądze na utrzymywania klubów i zawodników są, fani nie dewastują stadionów, poziom sportowy i dramaturgia zawodów stale gości na torach…A my ciągle ekscytujemy się piłką nożną, jaka rok rocznie rozczarowuje nas permanentnie, obnażając swą piłkarską i organizacyjną strukturę (PZPN), doprowadzając wszystkich sympatyków do białej gorączki…Czy warto dalej „chorować” na piłkę? Może pora wziąć lekarstwo i przerzucić się na inne, mniej przewlekłe schorzenia?

Działalność zakonu Templariuszy podczas wypraw krzyżowych w Ziemi Świętej.(5)

Posted in Bez kategorii on 15 Lipiec 2010 by stachudzik

Podsumowując wcześniejsze części tekstu można stwierdzić, że Templariusze dzielnie i do końca wywiązywali się ze swoich zadań militarno-bojowych; walczyli do samego końca, zawsze byli pierwsi gotowi do natarcia. Na przestrzeni lat urośli do rangi bardzo potężnego i wpływowego zakonu. To zaś spowodowało liczne padające zarzuty w ich kierunku. Już w Ziemi Świętej zarzucano im to, że współpracują   z niewiernymi poprzez różnego rodzaju układy i sojusze. Do tego jeszcze popadali w konflikty z władcami, przywódcami poszczególnych krucjat, a nawet z innymi zakonami-mając z nimi często krwawe starcia.

W zasadzie po V krucjacie morale zakonu upadło. Bracia zamknęli się w swoich twierdzach, które sukcesywnie tracili od roku 1226; były to Safrad, Baghras i La Roche Roissel. Bezczynne siedzenie za murami twierdz i spowodowana tym nuda doprowadziły też do niepotrzebnych intryg i zatargów. Zakon tracił czas w Ziemi Świętej, walcząc z innymi chrześcijanami. Zapewne mroczna rola jaką odegrali rycerze zakonu w przeróżnych intrygach bardzo negatywnie odbiła się na ich opinii w Europie; ludność postrzegała ich na starym kontynencie jako brutalnych zabijaków.

Takie działania i polityka  zszargały dobrą opinię zakonu, który ostatecznie wycofał się do Europy. A we Francji, gdzie głównie zakon osiadł, celem władzy świeckiej, za wszelką cenę, było unicestwienie i przejęcie majątku zakonu. Wyżej pisałem o tym że Templariusze zarządzali kasą francuskiego króla i wielu innych władców i możnych europejskich. Przez te czynniki kasata zakonu stała się faktem dość szybko, podczas którego bezwzględnie rozprawiono się z jego członkami. Templariuszy spotkał przykry los, w porównaniu z Joannitami, czy choćby Krzyżakami którzy osiedli w Polsce i stwarzając własne państwo zakonne przez długie lata aż do 2 połowy XV wieku toczyli boje z królami Rzeczpospolitej zakończone Hołdem Pruskim na początku XVI wieku. Templariusze zostali skasowani. Kto dążył do ich kasacji? Główne postaci w tej sprawie, jak zachowywało się papiestwo? Te i inne czynniki jakie wpłynęły na rozwiązanie zakonu to temat na osobną pracę, artykuł jaki będę starał się ukazać w kolejnych wpisach na blogu.

P.S. Ten wpis publikuję specjalnie na życzenie Przemysława. Dziękuję za sugestię co do tego wpisu na boisku:)

Działalność zakonu Templariuszy podczas wypraw krzyżowych w Ziemi Świętej.(4)

Posted in Bez kategorii on 13 Lipiec 2010 by stachudzik

Okres wypraw krzyżowych był trudny dla Europy i bliskiego Wschodu. Walka z niewiernymi okazała się bowiem ciężką i zgubną dla rycerzy ze starego kontynentu. Templariusze byli tym zakonem, jaki szczególnie walczył o odzyskanie Ziemi Świętej.Taka była idea jego powstania. Stąd ich wielki wkład i obrona granic na tamtych terenach nie mogły przejść bez echa. Jak zakon funkcjonował,walczył, prowadził politykę na Bliskim Wschodzie? Na jego przykładzie można zobaczyć jak chrześcijanie stopniowo tracili ziemie, jakie wcześniej zdobywali, wiele oddając w walce z niewiernymi, często przez nieporozumienia i oskarżenia między sobą.

Chybiona krucjata i kres królestwa.

Kiedy Fryderyk II szykował się do V wyprawy istniał między nim a papieżem Grzegorzem IX konflikt. Ten pierwszy zabronił Templariuszom, Joannitom i patriarsze Jerozolimy udziału w tej krucjacie. Oni przystali do jego zakazu.

Fryderyk II obłożony klątwą przez papieża, i tak domagał się uznania swojego zwierzchnictwa na Cyprze i Ziemi Świętej. Traktat w Jaffie z 18 lutego 1229 roku oddawał Frankom terytoria w pobliżu Sydonu i Toranu. Jerozolima też w zasadzie została zwrócona oprócz meczetów: Omana i Al-Aksa. Wielki mistrz zakonu Herman von Salza był świadkiem koronacji Fryderyka. Jego obecność zresztą doprowadziła do rywalizacji pomiędzy zakonami rycerskimi. Templariusze w tym czasie cieszyli się poparciem rodów Frankońskich w Palestynie zwłaszcza Ibelinów.

Ziemia Święta stała się polem pojedynkowym zakonów. W roku 1238 Templariusze i Szpitalnicy mocno poróżnili się w sprawie młynów. Ci pierwsi już w 1241 roku otwarcie wystąpili przeciw Joannitom i istniejącym od 1198 roku Krzyżakom. W roku 1243 dzięki układom z sułtanem Damaszku postanowili zająć domy stronników cesarskich wypędzonych z Cypru, Syrii i Palestyny. Kiedy w roku 1244 Turcy zaatakowali miasto święta Templariusze stracili 312 z 340 rycerzy, a wielki mistrz zakonu Armand z Perigord poległ na przedpolach Gazy. Tym razem Jerozolima została utracona na zawsze. Pośród panującego zamętu król Ludwik IX złożył śluby krucjatowe w 1244 roku. Ważne wtedy było zaatakowanie Egiptu. Ludwik IX zdobył Damiettę 6 czerwca 1249 roku, w której postanowił pozostać. Templariusze odegrali tu ważną rolę w bitwie pod Al-Mansurą, warownią wzniesioną 20 lat wcześniej w południowo-zachodniej części Nilu. Niejaki Robert z Artois wbrew rozkazom mistrza zakonu i samego króla nie chciał czekać aż armia przeprawi się przez rzekę i szaleńczą brawurą uderzył na miasto. Zginął w walce z Egipcjanami, z rycerzami oraz wszystkimi Templariuszami idącymi mu z pomocą na przekór sobie. Dalszy marsz armii okazał się niemożliwy ponieważ dziesiątkował ją tyfus. Podczas odwrotu król został pojmany i wzięty do niewoli na pierwszym odcinku w kierunku Damietty.

Templariusze mieli zawarty traktat z muzułmanami, który król kazał im zerwać. Chciał położyć kres ich niezależności. Trzeba było jednak wykupić króla z niewoli. Brakowało 30000 liwrów jaki pożyczyli królowi Templariusze. Kiedy 25 kwietnia 1254 roku król wracał do Francji przywrócił odpowiedni stan fortyfikacjom w: Cezarei, Jaffie i Sydonie. Narzucił też swój autorytet wszystkim zakonom w Ziemi Świętej. Wkrótce potem zawarto 10 letni rozejm z muzułmanami.

Sytuacja królestwa pogarszała się z roku na rok. Rządzić zaczęli Mamelucy. W roku 1260 ich sułtanem został Baibors. W roku 1266 przystąpił do oblężenia zamku Templariuszy-Safed. Zdobycie tej twierdzy nie było łatwe. Ogłosił on nawet amnestię. Templariusze wzmocnili kontrole nad swoimi wojskami zaciężnymi, stali się podejrzliwi. Rozpoczęły się układy z Bairbosem. Ten przyrzekł im za cenę wydania zamku wolne odejście od Akki. Oddając zamek Templariusze zostali pojmani i w barbarzyński sposób zamordowani. W marcu roku 1268 Baibors zdobył Jaffę. W kwietniu po 1o dniach oblężenia zamek Beaufort poddał się. Była to kolejna utracona siedziba prze Templariuszy.

W roku 1269 królem Templariuszy został Hugo III Lusignan. Jego głównym rywalem był Wilhelm de Beaujeu, wielki mistrz zakonu Templariuszy, mający wielkie ambicje polityczne. Reprezentował interesy króla Sycylii Karola Andegaweńskiego brata Ludwika IX. Na skutek intryg Templariuszy, Hugo III został zmuszony do opuszczenia Akki w roku 1276. Od roku 1277 w imieniu Karola Andegaweńskiego rządził hrabia Roger de Severiano. Miał on poparcie zakonu Templariuszy. Wielki mistrz Templariuszy popierał króla, który stał się najpotężniejszym władcą Europy. Jego rychła śmierć w roku 1285 spowodowała zmianę polityki zakonu. Zakon zawarł porozumienie z królem Cypru Henrykiem II, który potrzebował takiego poparcia.

W latach 1281 i 1282 zawarto rozejmy między Mamelukami a Templariuszami. Miał one trwać 10 lat. Mamelucy potrzebowali rozejmów ponieważ Mongołowie zaczęli im poważnie zagrażać. Mimo tego władca Mameluków Kalamun zwrócił się przeciw chrześcijanom. Ofensywę rozpoczął w roku 1285 na nadmorskie twierdze. Latakia padła w kwietniu 1285 roku, twierdza szpitalników Al-Makrab w maju. W roku 1289 Kalamun ruszył na Trypolis. Wilhelm miał w jego obozie szpiega. Zdradził mu on ten plan. Mistrz posłał nawet posłańca po posiłki do Akki. Było już za późno, a na dodatek nikt z początku mu nie wierzył. Miał on bowiem wyrobioną opinię polityczną u innych. Postrzegany był jako intrygant, co później odbiło się na zakonie.

W kwietniu roku 1290 król Argonii Alfons III napisał do mistrza, że mimo wojny w jego kraju zezwala na wywóz do Ziemi Świętej. Przybyło 20 galer z krzyżowcami, którzy wszczęli zamieszki w Akce prowokując tym Muzułmanów. Chrześcijanie tłumaczyli, że nowo przybyli nie znają obyczajów. Nawet w radach wielkiego mistrza dopatrywano sie ciągle intryg, a jego stosunki z Muzułmanami nie podobały się.

Kalamun zmarł w 1290 roku. Jego syn al-Aszraf kontynuował przygotowania do wojny. Templariusze i Szpitalnicy obsadzili mury przedmieścia. 15 kwietnia de Beaujeu przeprowadził nowy atak bez rezultatu. Dzień później w skutek odniesionych ran zmarł. Doszło do paniki i masowej ucieczki droga morska. 25 maja Piotr se Servey będący marszałkiem zakonu złożył broń w zamian za bezpieczne opuszczenie twierdzy. Mamelucy nie przestrzegali tego. Wdarli się do środka, napastowawszy kobiety i dzieci. Tempalriusze chwycili za broń. To przekreśliło kapitulację. Mameluków wybito. Szykowano się do dalszej obrony. Skarbnik zakonu Tybald Gaudin odpłynął za skarbcem świątyni do Sydonu. Trzy dni później twierdza padła a wszyscy jej obrońcy zginęli. Templariuszom pozostały: Sydon, Tortosa, Atilit. Tybalda obwołano wielkim mistrzem.

Miesiąc po tym pod Sydonem stanęła armia mamelucka. Niewielki garnizon wycofał się do zamku morskiego. Po naradzie z zakonnikami Tybald Gaudin wyruszył na Cypr po posiłki, lecz już stamtąd nie wrócił. Nadesłano z wyspy wiadomość aby oddać Sydon, co uczyniono 14 lipca 1291 roku. 3 i 14 sierpnia w wyniku braku posiłków ewakuowały się Tortos i Atilit. Ten drugi zamek symbolizujący poświęcenia zakonu, nie został nigdy zdobyty, a Mamelucy rozebrali go.

Bibliografia:

1) Malcolm Barber, Templariusze, Warszawa 1999.

2) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

3) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

4) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

5) Edward Potkowski, Rycerze w habitach, Warszawa 1978.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyprawy_krzyżowe – pod tym linkiem znajdują się informacje mówiące o przyczynach wypraw krzyżowych, liczbie odbytych krucjat i jakie skutki miały one dla ludzkości.

Działalność zakonu Templariuszy podczas wypraw krzyżowych w Ziemi Świętej.(3)

Posted in Bez kategorii on 30 Czerwiec 2010 by stachudzik

Okres wypraw krzyżowych był trudny dla Europy i bliskiego Wschodu. Walka z niewiernymi okazała się bowiem ciężką i zgubną dla rycerzy ze starego kontynentu. Templariusze byli tym zakonem, jaki szczególnie walczył o odzyskanie Ziemi Świętej.Taka była idea jego powstania. Stąd ich wielki wkład i obrona granic na tamtych terenach nie mogły przejść bez echa. Jak zakon funkcjonował,walczył, prowadził politykę na Bliskim Wschodzie? Na jego przykładzie można zobaczyć jak chrześcijanie stopniowo tracili ziemie, jakie wcześniej zdobywali, wiele oddając w walce z niewiernymi, często przez nieporozumienia i oskarżenia między sobą.

Era zamków i wojny obronnej.

W pierwszym wieku istnienia królestwa latyńskiego część lenn feudalnych stanowiły wielkie zamki; przynależne do dóbr królewskich, broniły je załogi złożone z rycerzy i zbrojnych na żołdzie króla. Wyjątek stanowi Gaza przekazana Templariuszom w roku 1149 oraz port Tartoza oddany pod opiekę zakonowi w roku 1165. Sam kasztel przy grodzie Jakuba wybudowany i utracony między październikiem 1178 roku a czerwcem 1179 roku to pierwszy przykład współpracy króla i jednego z zakonów rycerskich przy budowie i utrzymaniu zamków w Ziemi Świętej. w roku 1193 umarł Saladyn. Postać-symbol odzyskanej jedności świata muzułmańskiego. Jego śmierć otwierała przed Frankami nowe perspektywy.

Robert de Sable umarł jesienią w tym samym roku co Saladyn. Jego miejsce zajął Gilbert Erail, który opuścił Ziemię Świętą w roku 1184 aby pełnić funkcję mistrza Prowansji i Hiszpanii. Można podkreślić tu ścisły związek łączący klasztor w Ziemi Świętej z klasztorem w Hiszpanii. W marcu 1194 roku zakon otrzymał od króla Aragonii zamek na granicy z Saracenami. W między czasie za swojego pontyfikatu papież Innocenty III ogłosił 50 bulli na rzecz Templariuszy.

Templariusze w Ziemi Świętej wiedli spór z biskupem Tyberiady w sprawie funduszów diecezjalnych o wartości 300 bizantynów złożonych u nich przez jego poprzednika, a których wydania mu odmówili. Papież mianował nawet 2 asesorów. Jeden z nich, biskup Sydonu zawezwał zwaśnione strony, zagrzmiał na Templariuszy nie chcąc nic słyszeć. Templariusze przez taką obrazę zagrozili nawet opuszczeniem Ziemi Świętej. Papież jednak wziął ich w swą obronę. Nadał zakonowi przywilej wypłaty im odszkodowania przez co rycerze uwolnili się spod władzy biskupiej. w roku 1204 najwyższy kapłan udzielił kapelanom prawa słuchania tych, którzy zapragną być pochowani na cmentarzu zakonu. Jako, że kapelani Templariuszy byli wyłączeni spod władzy diecezji, ów przywilej obrażał biskupów i księży obsługujących parafie. Innocenty III zarządził, że mogą być powoływani przed kurię jedynie po otrzymaniu wyraźnego imiennego wezwania. Dekret ten wynosił ich ponad wszystkie nadane im przywileje.

Po utracie Jerozolimy jedynie zakony Templariuszy i szpitalników były w Syrii dość silne i bogate aby zabezpieczyć utrzymanie załogi oraz obronę warowni. Templariusze zepchnięci z południowych prowincji na skutek utraty prawie całej Palestyny opierali się na posiadłościach w północnej części Ziemi Świętej. Do tejże ziemi przybywali kardynałowie i legaci w związku ze sporem o Antiochię między Leonem Armeńskim a hrabią Boemundem z Trypoli. Król Armenii przypuścił mocny atak na Antiochię. Templariusze zareagowali na ten atak, zachowując dotąd neutralność w tym sporze. Drugi legat, kardynał od Świętego Marcelego, popierał Templariuszy, którzy mieli obiecane od Leona wszystko czego żądali. Zagarnął on wcześniej zamki zakonników: La Rache, Guillame, i La Rache Russole. w roku 1209 zmarł Filip de Plaissiez rządzący zakonem od 1201 roku.

Mistrzem został Wilhelm z Chartes. Rok wcześniej zamordowano hrabiego Trypoli. Innocenty III błagał niemal króla, aby się pojednał z Templariuszami. Ci ze swej strony zręcznie unikali wszelkich pozorów porozumienia z zabójcą i tym sposobem wymknęli spod klątwy rzuconej na hrabiego o jego sojuszników. W między czasie Templariusze ruszyli (1211 rok) na wojnę z Armeńczykami. Raniono mistrza i kilku braci w walce. Zakon przestawał interesować się tymi wypadkami. Znów w ich władaniu były: Gastein, Banoke, La Roche, Guillame i La Roche Russome oraz inne ziemie o wartości 50000 bizantynów. W dodatku zakon zręcznie uchylił się od burzliwych skutków wojny z Armenią.

Za namową rady zakonu postanowiono umocnić cypel Alit, aby zagrodzić drogę wzdłuż morskiego brzegu na południe od Hajfy. Pielgrzymi ochoczo pomagali przy jej budowie i nazwali ją „Zamkiem Pielgrzyma”. Przed frontem zbudowali 2 wierze z ciosowych i gładzonych kamieni. Mur wysoki zakończony był blankami, łączył obie wierze i dzięki starannej sztuce rycerze w pełnej zbroi mogli wejść i zejść po schodach wbudowanych we wnętrze wieży. Wysoki mur otaczał zamek, jaki wyrastał z samego wybrzeża. Korzyścią tej budowli była szybka możliwość wycofania się z Akki i osiąść tu póki nie zostaną naprawione mury Jerozolimy.

Templariusze obudowali też twierdzę Safet. Saraceni bardzo obawiali się jej odbudowania. Do jej odbudowy zmobilizował ich Benedykt, biskup Marsylii. Zrobił to na tyle dobrze, że cały zakon robił to z wielką ochotą kierowany wielkimi chęciami i mobilizacja. 20 grudnia 1240 roku Benedykt położył pierwszy kamień tego zamku,a gdy wrócił w 1244 roku ujrzał go już odbudowanego. Zdawał się on być zamkiem nie do zdobycia. Zakon wydał na jego budowę 110000 saraceńskich bizantów. Posiadłość obejmowała lasy, sady, winnice. Zbierano tu figi, granaty, migdały i oliwki. Dużo było wina i zboża. Z poszycia lasy brano węgiel na opał. Były wielki poidła dla zwierząt i nawadniania ogrodów warzywnych. 12 młynów wolnych obracało koła poza zamkiem. Załoga składała się z 50 braci rycerzy i 30 braci służebnych z końmi i orężem, 820 giermków i żołnierzy zaciężnych oraz 40 niewolników.

Marion Melville w „Dziejach Templariuszy” tak opisywała warownie zakonne: „Zamki Pielgrzyma, Safet, Belvoir w Galilei, Beaufort i Arcas w Libanie, Aremyeh (zamek czerwony), Safita (zamek biały), Tortoza w Syrii, La Roche Russoloe, Darbeask oraz port La Bonelle w Armenii stanowiły nader wielkie obciążenie budżetu zakonu”. W latach poprzedzających te budowle papieżem był Innocenty III i w roku 1198 i 1216 nadawał Templariuszom różne przywileje, wspomagał na każdym kroku, lecz domagał się aby zorganizować krucjatę jakiej jeszcze nie było. Chciał on walki ze wszystkimi niewiernymi.

Na czwartą wyprawę w roku 1202 wyruszyło 30000 uczestników. Celem był Egipt. Wenecjanie udostępnili wojsku okręty. Krzyżowcy ruszyli na wschód, dotarli nawet do Biznacjum gdzie złupili wszytko. Po tym fakcie działania wojenne osłabły. Mimo posiłków z zachodu z którymi przybył w roku 1217 monarcha węgierski Andrzej II. Chcąc utrzymać muzułmanów w szachu zbudowano w roku 1218 wymienioną już wcześniej twierdzę zwaną Zamkiem Pielgrzymów. 5 listopada 1219 roku port egipski Damietta został wzięty szturmem co wywołało przerażenie w świecie islamskim. Templariusze dzielnie walczyli w tej kampanii.

W tym okresie zmarł Wilhelm de Chartes. Następcą jego został Piotr de Montaig. Krzyżowcy cierpieli, miasto też było u kresu sił. Damietta pełniła rolę przyczółka. Chodziło o przedłużenie kampanii czekając na przybycie Fryderyka II. Sami Templariusze poważnie uszkodzili mury miasta. W samym mieście wynikły przykre niesnaski między królem i baronami. Papież Honoriusz III przysyłając gratulacje zlecił patriarsze, królowi i mistrzom 3 zakonów aby słuchali biskupa Albana, który miał wszelkie pełnomocnictwa papieskie. Spory między wodzami rozprzestrzeniały się. Latem 1220 roku Egipt opuścił Jean de Briene który dowodził całym atakiem. Naczelne dowództwo armii pozostało przy Pelagiuszu a zakony podlegały legatowi papieskiemu. Honoriusz wspomagał Templariuszy, posługiwał się nawet ich paryskim skarbcem. Mistrz tego zakonu w koncu opuścił Damiettę i przyłączył się do króla w Akkce.

Polityka zakonu w tym czasie zmierzała do odłączenia saracenów egipskich od azjatyckich dzięki sojuszom z Damaszkiem czy Alppo, drogą wojskową dzięki władaniu zamkami moabickimi, Krakiem i Montrealem. Tak czy inaczej zwłoka, a następnie nieudany szturm i przybór wody na Nilu spowodowały że armia krzyżowców musiała skapitulować 30 sierpnia 1221 roku. Sam wielki mistrz zakonu uznawał się za współodpowiedzialnego za klęskę, wymieniając siebie z tych, którzy zgodzili się na bezsensowny marsz. Całość krucjaty możemy ocenić jako zgubną poprzez brak cesarza. Honoriusz wezwał wszystkich głównych wodzów wyprawy do siebie.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

3) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyprawy_krzyżowe – pod tym linkiem znajdują się informacje mówiące o przyczynach wypraw krzyżowych, liczbie odbytych krucjat i jakie skutki miały one dla ludzkości.

Działalność zakonu Templariuszy podczas wypraw krzyżowych w Ziemi Świętej.(2)

Posted in Bez kategorii on 21 Czerwiec 2010 by stachudzik

Okres wypraw krzyżowych był trudny dla Europy i bliskiego Wschodu. Walka z niewiernymi okazała się bowiem ciężką i zgubną dla rycerzy ze starego kontynentu. Templariusze byli tym zakonem, jaki szczególnie walczył o odzyskanie Ziemi Świętej.Taka była idea jego powstania. Stąd ich wielki wkład i obrona granic na tamtych terenach nie mogły przejść bez echa. Jak zakon funkcjonował,walczył, prowadził politykę na Bliskim Wschodzie? Na jego przykładzie można zobaczyć jak chrześcijanie stopniowo tracili ziemie, jakie wcześniej zdobywali, wiele oddając w walce z niewiernymi, często przez nieporozumienia i oskarżenia między sobą.

Rozkwit potęgi zakonu.

Kiedy II wyprawa krzyżowa okazała się klęską, w Ziemi Świętej pozostało około 150 tysięcy chrześcijan. Siły zbrojne tworzyli Templariusze i Joannici. Były one trzonem państwa, sam król Baldwin III konsultował z nimi wszystkie ważniejsze przedsięwzięcia. Obydwa zakony miały stały kontakt z Europą i były zaopatrywane stamtąd w złoto i ludzi. Templariusze zyskiwali przywileje, jakie zapewniały im wyjątkową pozycję w społeczeństwie i kościele. Posiadali posiadłości niemal we wszystkich krajach chrześcijaństwa. Największe we Francji, Hiszpanii i Portugalii. Mieli w Europie zamki, ufortyfikowane klasztory w miastach. Przede wszystkim do zakonu należały: duże posiadłości ziemskie, lasy, winnice, sady, hodowle bydła i koni. Podobnie przedstawiała się ich sytuacja w królestwie jerozolimskim, zwłaszcza w północnej jego części. Szybki wzrost posiadłości Templariuszy drażnił wielu współczesnych. Zakonników uważano za zachłannych, wykorzystujących każdą sytuację aby powiększyć swoje dobra.

Działalność finansowa Templariuszy była różnorodna. Papieże zaczęli im tak ufać, że polecali im zbierać w Europie podatki krucjatowe, a pieniądze wysyłać własnymi środkami transportu na Wschód. Przez to prowadzili bezpieczny system bezgotówkowych przesyłek pieniędzy. Rycerze lub pielgrzymi, którzy ruszali w daleką podróż albo udawali się na wschód, wpłacali pieniądze do najbliższej komandorii w swoim kraju, a po przybyciu na miejsce otrzymywali je z powrotem okazując dowód wpłaty. Takie operacje finansowe prowadzili też Joannici. Obydwa zakony stały się bankierami krucjat, konkurując skutecznie z domami handlowo bankowymi kupców włoskich.

w 1156 roku zmarł mistrz zakonu Andrzej de Mentbar. Na jego miejsce wstąpił Bertrand de Blanquefort. 6 lat później zmarł Baldwin III. Jego następcą zaś został młodszy brat Amalryk. w 1163 roku poprowadził on pierwszą wyprawę przeciw Egipcjanom. Przed tym faktem, seneszal królestwa, Millo z Plancy i mistrz Joannitów Gilbert z Assailly twierdzili, że wielki Szawar wymiguje się od płacenia trybutu i potajemnie paktuje z Syryjczykami. Chcieli wykorzystać to jako pretekst do napaści na Egipt. Mistrz Templariuszy Bernard de Blanquefort zdecydowanie ostrzegał przed podejmowaniem takiej akcji; jego zdaniem wezyr nie knuł żadnego spisku i w pełnym zakresie wywiązywał się ze swoich zobowiązań wobec Franków. Szawar chcący zostać wezyrem Egiptu zawarł sojusz z Nur ad-Dinem. Objął ten urząd, a chrześcijanie w latach 1164 i 1167 byli zmuszeni go wspierać.

We wszystkich tych operacjach Templariusze brali udział tracąc wielu rycerzy. Amalryk nie lubił zbytnio Templariuszy. Umacniali oni swoją pozycję na północy królestwa, pozyskując rozległe ziemie w jakich sprawowali w pełni niezależne rządy. w 1165 roku Amalryk kazał powiesić 12 rycerzy, oskarżając ich o oddanie bez walki warownię w pobliżu Sydonu. Taką demonstracją siły Amalryk chciał, aby byli oni obok papieża posłuszni królowi Jerozolimy.

W XII wieku Templariusze jako zakon militarny byli potęgą. Będąc żołnierzami jednocześnie stali się międzynarodowymi bankierami i finansistami. Mieli dwa największe domy: w Paryżu i Londynie, jakie z końca XII wieku stały się centrami europejskiego rynku pieniężnego. Królowie, papieże, feudałowie deponowali tu swoje dochody, klejnoty, cenne przedmioty. Z tego tytułu zakon miał zyski oraz poważne wpływy na dworach władców i możnych. Ta działalność była podstawą potęgi i wielkości zakonu. Przez nią w tym okresie przyciągali do siebie wielu kandydatów. Ci zaś poddawani byli starannej selekcji, przede wszystkim pod względem urodzenia i przydatności dla zakonu. Tylko kapituła dygnitarzy zakonu, obradująca pod przewodnictwem wielkiego mistrza mogła decydować o przyjęciu do społeczności zakonnej nowego członka.

W rezultacie zakon nie był organizacją masową. Na wschodzie liczba rycerzy wynosiła 400 osób. W ogólnej liczbie 4000-5000 Templariuszy, z czego 1000 było braćmi rycerzami. Mała grupa tworzyła właściwy trzon zakonu. Resztę tworzyli bracia służebni, rzemieślnicy zakonni i duchowni. Rolę kierowniczą „grali” w nim synowie rodów feudalnych, najczęściej rycerstwa francuskiego. Z pewnością niewiele różnili się oni od pierwszych krzyżowców i ludzi, którzy później przybywali na wschód. Współczesnym rzucała się w oczy ich duma, pycha i niesłychana chciwość. Niekiedy też brutalność, przebiegłość i cynizm.

W 1174 roku zmarł Amalryk. Jego syn Baldwin IV został jego następcą. Za jego panowania rycerze dzielnie bronili królestwa jerozolimskiego. W 1177 roku 80 rycerzy na czele z Baldwinem odniosło jedno z najwspanialszych zwycięstw w historii krucjat pod Montgisard. Baldwin IV umarł w 1185 roku. W tym samym roku mistrzem Templariuszy został Robert z Ridefort. Za jego rządów w przeciwieństwie do jego poprzednika Odona z Saint-Amaud który wsławiał się głównie niesubordynacją względem monarchy, zakon osiągnął szczyt swojej potęgi. Trochę to dziwi bo sam Robert był awanturnikiem, bez talentów wojskowych i militarnych zdolności. Dzięki niemu Gwidon z Lusigan został królem jerozolimskim. Dalszy wpływ mistrza na sprawy polityczne był coraz bardziej zgubny. A wydarzenia działy się szybko.

Renald z Chatillon, pan lenny Zajordani wraz z twierdzami Krak de Moab i Krak de Montreal w okresie gdy obowiązywał rozejm między muzułmanami a królestwem napadał na karawanę. Rozgniewało to Saladyna-pana Syrii. Tenże zamierzał dokonać wobec tego „wypad” na seniorat i chciał w tym celu przez przez Galileę. Hrabia Rajmund który tam rządził, zgodził się na to. Kiedy wojsko Saladyna w liczbie 7000 ludzi maszerowało ku swemu celowi Robert z Ridefort wykonał zuchwały ruch. Ze 140 rycerzami zaatakował w okolicy Casal oddziały mameluków. Wszyscy Templariusze z wyjątkiem wielkiego mistrza zginęli. Ten zbiegł do Nazaretu. Marion Melville w „Dziejach Templariuszy” o tym co stało się dalej pisze: „Postanowiono zwołać w królestwie pospolite ruszenie i poprowadzić przeciw sułtanowi całe rycerstwo z Ziemi Świętej”.

Templariusze szykowali się do wojny chociaż armia chrześcijan jeszcze nie zebrała się to Saladyn już oblegał zamek w Tyberiadzie. Na radzie wojennej postanowiono oczekiwać na atak Saladyna przy tryskających źródłach Seforii. Mistrz Templariuszy przekonał wszystkich aby zwinąć namioty i wyruszyć pochodem w nocy. Wyruszono przed świtem. Templariusze zamykali pochód. Jednak oddziały Saladyna wyłowiły kolumnę chrześcijan i zaczęły ją atakować. Templariusze ginęli. Zarządzono postój. W nocy Saraceni wokół obozu podpalili chaszcze przez co chrześcijanie dusili się dymem. O świcie stoczono bitwę jaką krzyżowcy przegrali. Templariuszy torturowano i kazano się im nawracać na mahometanizm. Żaden z 230 rycerzy nie zmienił wiary. Mistrza oszczędzono.

Po tym zwycięstwie Saladyn mógł bez trudu podbić Jerozolimę. W grudniu 1187 roku uwolnił on Roberta i króla Gwidona, a w zamian otrzymał 3 twierdze. Porażka jaką poniósł on w rogach Hittinu pogrążyła go w letargu. Większość rycerzy nie żyła a Jerozolima była utracona. Templariusze bez walki oddawali swoje warownie, czasem płacili okup, by czuć się bezpiecznie.

Złe wieści szybko przenosiły się do europy. Zachód przyjmował je z wielkim osłupieniem. Nikt tutaj bowiem nie zdawał sobie sprawy z tego jak jest niebezpiecznie na Wschodzie. Mit dobrobytu i łatwego życia w królestwie jerozolimskim szybko przeminął. Armia chrześcijańska została doszczętnie zniszczona. Święty Krzyż, najświętsza relikwia dostała się w ręce niewiernych. Muzułmanie rozpanoszyli się w Jerozolimie. Uchodźcy, którzy uszli z życiem z klęski gromadzili się w murach Tyru.

4 października 1189 roku w ataku na Akkę poległ Robert z Ridefort. Oskarżono go, że okupił swoje życie oddaniem Gazy, gdzie Templariusze skapitulowali w 1188 roku. Możliwe też że został on schwytany ponownie przez Saladyna, który go skazał na śmierć jako krzywoprzysięzcę. Po jego śmierci zakon był ogołocony z rycerstwa. Stanowisko wielkiego mistrza było nieobsadzone przez  półtora roku. dopiero po przybyciu nowej krucjaty w 1191 roku mistrzem został Robert de Sable, przyjaciel króla Ryszarda Lwie Serce.

Krucjata ta była dobrze przygotowaną wyprawą zbrojną. Niemiecki kontyngent liczył 50000 ludzi ale jako jedyny obrał drogę lądową. Na miejsce dotarło 10000 osób, a sam cesarz Fryderyk Barbarossa uległ wypadkowi we wschodniej Anatolii. Francuzi i Anglicy przybyli na okrętach. Dzięki temu docierając do celu przywieźli ze sobą maszyny oblężnicze.

Rozpoczęto atak na Akkę. Templariuszami dowodził Robert de Sable. Ich postawa była nienaganna, a wpływ polityczny dostatecznie dyskretny. Konflikty między królami Anglii i Francji wprawiały ich w zakłopotanie, z tytułu posiadania przez zakon dóbr w obu tych krajach.

Kiedy Ryszard i Filip August ścierali się za sobą komu przyznać koroną jerozolimską Templariusze stanęli po stronie Gwidona Luzyniana i króla Anglii.

12 lipca 1191 roku Akka upadła. Akt kapitulacji po dwuletnim oblęzeniu odbył się w namiocie mistrza Templariuszy w obecności obu królów i wszystkich wodzów krucjaty. Król Francji odjechał. Saladyn prowadził negocjacje z Ryszardem o wykup swoich 3000 ludzi. Zwrócił się nawet do Templariuszy w tej sprawie. Krok to był dziwny (proszenie o poręczenie zwolnienia jeńców) ponieważ nastąpił 4 lata po masakrze Templariuszy w Hattin. Robert de Sable postanowił, że zakon nie będzie mieszał się w pertraktacje. Po 2 tygodniach dyskusji wściekły król Ryszard kazał zabić wszystkich jeńców. Po tym fakcie rozkazał wymarsz na Askalon.

23 sierpnia wyruszono i przybyto do Hajfy. Templariusze z Joannitami ubezpieczali tyły. Dobrze czuli się w tych terenach. Doszli do Sicaminum, a w wieży Templariuszy na cyplu Alit spędzili noc. Dalej szli do Cezarei. Templariusze ponownie zamykali pochód. 7 września zbliżali się do Arsutu. Tym razem szli na początku. Nagle wywiązała się walka wywołana porywczością marszałka szpitalników. Krzyżowcy przełamali jednak opór i szli w stronę Jafy. Dotarli do zrujnowanego miasta i rozbili obóz. W między czasie Saladyn wycofał się do Jerozolimy.

Ryszard Lwie Serce zwątpił w swoje umiejętności strategiczne. 4 miesiące zwlekła z wyruszeniem do Askalonu. W tym czasie Templariusze mieli przeróżne zadania do wykonania. Obwarowywali kasztel Plans koło Ramil, eskortowali giermków wiodących konie na pastwiska. Gdy raz będąc w mniejszości zostali zaatakowani przez Saracenów walczyli do końca, aż do nadejścia posiłków. W noc Świętych Młodzianków jechali ze szpitalnikami aby zagarnąć 200 sztuk bydła w górach judzkich. W zwiadzie dotarli aż do Damnu.

W styczniu 1192 roku wyruszyli. Dotarli aż do Betenoble. Gwałtowna burza zniszczyła ich jedzenie i zatopiła zwierzęta. Templariusze i Joannici doradzali królowi aby odłożyć atak ponieważ trzeba będzie potem także bronić miasta. Templariusze nigdy nie uważali Jerozolimy za miasto zdolne do obrony. Woleli zająć warownie i porty nim wyprawa podąży w głąb kraju. Bali się też, że owa spadnie na ich barki. Mimo to przez całą tę kampanię oba zakony dowiodły wypróbowanej dyscypliny i odwagi, nie dając się najcięższym upałom. Robert de Sable doradzał Ryszardowi by zająć Askalon i Damn nim nastąpi atak na Jerozolimę. Idąc za radą król odstąpił od tego. Ruszono do Askalonu. Rycerze nie kryli rozczarowania. Król nakazał odbudować to miasto zaprzęgając wszystkich do pracy. W między czasie wybór Henryka z Szampanii na króla Jerozolimy wprowadził lekkie rozluźnienie między Francuzami a Anglikami.

Ostatnim epizodem tej wyprawy był atak Saladyna na Jafę i riposta Ryszarda. Saladyn jako zwycięzca zmagań podyktował warunki rozejmu. Ryszard kazał zakonowi zburzyć mury Askalonu, jak to uczynił w Damn. Frankowie zachowali Jafę, a Saladyn zezwolił postnikom odwiedzać miejsca święte. Król Ryszard w tym czasie został wezwany do powrotu. Odpłynął na okręcie zakonu, przebrany za Templariusza. Nie było z czego się cieszyć ponieważ krucjata ta w zasadzie zawiodła i pozostawiła wybrzeże od Antiochii po Jaffę we władaniu Franków.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

3) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

4) Edward Potkowski, Rycerze w habitach, Warszawa 1978.

5) Steve Runciman, Dzieje wypraw krzyżowych. Królestwo Akki i późniejsze krucjaty, T.3, Warszawa 1987.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyprawy_krzyżowe – pod tym linkiem znajdują się informacje mówiące o przyczynach wypraw krzyżowych, liczbie odbytych krucjat i jakie skutki miały one dla ludzkości.

Działalność zakonu Templariuszy w Ziemi Świętej podczas wypraw krzyżowych.(1)

Posted in Bez kategorii on 13 Czerwiec 2010 by stachudzik

Okres wypraw krzyżowych był trudny dla Europy i bliskiego Wschodu. Walka z niewiernymi okazała się bowiem ciężką i zgubną dla rycerzy ze starego kontynentu. Templariusze byli tym zakonem, jaki szczególnie walczył o odzyskanie Ziemi Świętej.Taka była idea jego powstania. Stąd ich wielki wkład i obrona granic na tamtych terenach nie mogły przejść bez echa. Jak zakon funkcjonował,walczył, prowadził politykę na Bliskim Wschodzie? Na jego przykładzie można zobaczyć jak chrześcijanie stopniowo tracili ziemie, jakie wcześniej zdobywali, wiele oddając w walce z niewiernymi, często przez nieporozumienia i oskarżenia między sobą.

Początek działalności-pierwsze walki i zdobycze.

W roku 1118 zmarł król Jerozolimy Baldwin I. Mniej więcej w tym samym czasie rycerz Hugo z Payns zorganizował z kilkoma współziomkami bractwo na wpół religijne i rycerskie. Celem jego była ochrona pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej. Członkowie nowego bractwa nazwanego Ubodzy Rycerze Chrystusa, złożyli śluby zakonne przed patriarchą i oddali się pod jego opiekę. Nowy król Jerozolimy, Baldwin II przekazał im na główną siedzibę część swego pałacu w Jerozolimie, niedaleko meczetu al.Aksa, dawnej świątyni Salomona. Od tego to głównie miejsca nazwani Ubogimi Rycerzami Chrystusa, „rycerzami świątyni” lub templariuszami. Nowo powstało bractwo wypełniło dotkliwą lukę w wewnętrznej organizacji kolonialnego państwa Franków.

Bractwo chciało jednak uzyskać prawa zakonne. Stąd też dwóch Templariuszy udało się do Europy; tu w osobie Bernarda z Clairvaux znaleźli oparcie. Ów propagator wojny przeciw innowiercom chętnie przystał do tego pomysłu i opracował dla zakonu regułę. Papież Honoriusz II w roku 1128 zatwierdził nowy zakon z regułą. Wkrótce po tym Hugo z Payns zaczął jeździć po Europie i werbować do zakonu nowych członków.

Zakon Templariuszy swoją pierwszą akcję-jak podaje Regine Pernaud w książce „Templariusze” przeprowadził w 1138 roku. Okazała się ona porażką, jako że Turcy zawładnęli miasteczkiem Tekoa, którego mieszkańcy ratowali się ucieczką. Wtedy to następca Hugona z Payns, Robert z Craon zebrał braci tudzież innych rycerzy i odzyskał miasto. Bracia jednak polegli w masakrze dokonanej przez Turków z Askalonu. Według Martina Bauera autora pozycji „Templariusze.Mity i Rzeczywistość” pierwszym było oblężenie Damaszku w 1129 roku, którym dowodził sam Hugon z Payns. Jego oddział nie składał się jednak z Templariuszy, lecz zwykłych żołnierzy. Ta zbieranina pod wodzą Hugona wykazała się zaangażowaniem, które potem miało znamionować wszystkie militarne akcje zakonu.

Pierwszą twierdzę w Ziemi Świętej Baghras-zakon otrzymał między 1131 a 1138 rokiem. Twierdza ta leżała na granicy z Armenią, która była pod wpływami bizantyjskimi. Zajmując ją, zwabieni hojnym podarunkiem, Templariusze zostali nagle postawieni na straży granicy z chrześcijańskim sąsiadem, zamiast koncentrować się na kampanii anty-islamskiej. Również w księstwach Antiochii i Trypolisu chętnie dawano zakonowi twierdze sądząc, iż dysponują oni wystarczającą siłą i determinacją, aby utrzymać je. Jednak nie chciał przyjąć na siebie licznych i kosztownych zobowiązań wynikających z obrony owych granic.

Aż do drugiej krucjaty zakon zajmował się głównie ochroną pielgrzymów. Patrolował drogi, walczył nie tylko z rozbójnikami, ale i z groźnymi drapieżnikami. Nawet w regule zakonu było zapisane, iż można zabijać lwy, które podróżującym po Syrii sprawiały wiele kłopotów. „Niepodobna przypuścić, ażeby wierni wdzięczności za tę pociechę, jaką tubylcom, pielgrzymom, ubogim i wszystkim którzy wędrują do Grobu Pańskiego, przynosi obecność rycerzy świątyni”-czytamy u Regine Pernaud.

Przez pierwsze lata bytności w Ziemi Świętej zakon zatem umacniał swoją pozycję i miał do dyspozycji meczet al-Aksa.którego salę modlitw podzielono na małe cele, powstały nowe zabudowania gdzie urządzono refektarz,stodołę,piwnicę; pod meczetem zaś były tzw. Stajnie Salomona, tak ogromne, iż można w nich było kwaterować mnóstwo koni.

Kiedy upadła Edessa w 1151 roku , królowa Melisanda natychmiast wysłała do Rzymu poselstwo, które miało powiadomić papieża o nieszczęściu i porwać do nowej krucjaty co podaje Steve Runcimann w Tomie 1 „Dziejów wypraw krzyżowych. Pierwsza krucjata i założenie Królestwa Jerozolimskiego”. Wielu rycerzy na wieść o tym chciało wstępować do zakonów szpitalników i Templariuszy, które z czasem zaczęły spełniać rolę armii stałej królestwa; dobra jakie posiadały, wskazywały jak wysoko były cenione.

Również Świętemu Bernardowi z Clairvaux leżał na sercu los Ziemi Świętej. Teraz, w obliczu zagrożenia, przejechał całą Francję, wygłaszając kazania, zachęcające do wyprawy. Wtórował mu papież Eugeniusz, który obdarzył Templariuszy godłem czerwonego krzyża noszonego po lewe stronie płaszcza nad sercem o czym informuje Marion Melville w „Dziejach Templariuszy”. Krucjata wyruszyła aczkolwiek już 6 stycznia 1148 roku krzyżowcy wpadli w zasadzkę w przełęczach Pizydii. Odwaga jednak i szybkie działanie króla Ludwika VII uchroniła resztę armii; po tym fakcie król powierzył się w opiekę Ewerarda z Les Bers i Templariuszy.

Mimo tych strat krucjata szła dalej, lecz ciężko było jej się podnieść po wcześniejszych porażkach. Zaczęły się też wewnątrz krzyżowców nieporozumienia. Król Francji chciał odbić Turkom Edessę, a inni chcieli iść na Askalon. Postanowiono iść na ugodę i zaatakować Damaszek. W czasie tych działań Templariusze wiele pomogli krzyżowcom dostarczając im znacznych kontyngentów; mimo tego nie posuwano się do przodu. W końcu w roku 1149 krucjata upadła. Pozostawiono Damaszek a król Ludwik udał się w drogę powrotną.

Na zdobytych terenach zakon zajmował się głównie ochroną pielgrzymów. Jego działalność była jednak szersza. Rozdawał jałmużnę i zajmował się akcjami militarnymi; prowadził też polityką nie licząc się z polityką państwa. Zawierał traktaty z muzułmanami na własną rękę, czasami nawet bojkotując pewne kampanie, jak choćby uderzenie na w 1158 roku na Egipt.

Jednym z głównych zadań Templariuszy-jak podaje Steve Runcimann w 2 Tomie „Dziejów wypraw krzyżowych. Królestwo Jerozolimskie i frankijski wschód”- w tym okresie było utrzymanie warowni Gaza znajdującej się na głównym szlaku łączącym Askalon z Egiptem; chrześcijanie chcieli bowiem przypuścić atak na Askalon. Pierwsi w szeregach do walki stanęli Templariusze, zgodnie ze swym mottem „pierwsi w natarciu, ostatni w odwrocie”. Pod wodzą Bernarda z Tremrlay 40 Templariuszy udało się do Askalonu. Niestety tam mały oddział nie mógł utrzymać swoich pozycji ani bronić utorowanej drogi dla innych rycerzy; wszyscy zakonnicy ponieśli śmierć włącznie ze swoim mistrzem. Ta wyprawa przeważyła też o opinii Templariuszy wbrew wypadkom zaczęli być postrzegani jako chciwy, żądny pieniądza wdzierający się do miasta Askalon po to, aby je jak najszybciej splądrować. Askalon padł 6 dni później.

Innym czynem zakonu było pomszczenie zamordowanych: kalifa, wezyra i jego dwóch braci, o co prosiła zakon stacjonujący w Gazie siostra kalifa. Nasr-ed-Rina i brata Usamy ( Usama przebywał wtedy w Kairze i brał udział w spisku) pojmano i doprowadzono do bazy; sam Usam umknął. Ten incydent posłużył im w nadwyrężeniu dobrych stosunków z kairskim dworem.

Bibliografia:

1) Martin Bauer, Templariusze. Mity i Rzeczywistość, Wrocław 2003.

2) Marion Melville, Dzieje Templariuszy,Warszawa 1991.

3) Regine Pernaud, Templariusze, Gdańsk 1995.

4) Edward Potkowski, Rycerze w habitach, Warszawa 1978.

5) Steve Runciman, Dzieje wypraw krzyżowych.Pierwsza krucjata i założenie Królestwa Jerozolimskiego, T.1, Warszawa 1987.

6) Steve Runciman, Dzieje wypraw krzyżowych. Królestwo Jerozolimskie i frankijski wschód, T.2, Warszawa 1987.

Tekst pochodzi z 2005 roku. Tutaj skrócony,edytowany i poprawiony. Oryginał zawiera przypisy jakie  zostały pominięte. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał o to pretensji do mnie jako autora powyższego opracowania.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyprawy_krzyżowe – pod tym linkiem znajdują się informacje mówiące o przyczynach wypraw krzyżowych, liczbie odbytych krucjat i jakie skutki miały one dla ludzkości.

Czarne Skrzynki

Posted in Bez kategorii on 1 Czerwiec 2010 by stachudzik

Dziś rząd ujawnił nagrania z czarnych skrzynek z nieszczęsnego lotu 10 kwietnia do Smoleńska. Zapis oddaje nerwowe i jakże tragiczne ostatnie chwile lecących samolotem. Z tego co można wywnioskować z nagrań, błędy popełniła głównie załoga TU-154 i przyczyniła się do rozbicia się samolotu. Strona rosyjska, tj.obsługa lotniska w stenogramach jest bez zarzutu. Wina leży głównie po stronie polskich pilotów. Rosjanie możliwe, że będą chcieli aby wina z ich strony była nieudowodniona, a jej ciężar przeniesie się na stronę polską. Sam przeglądając stenogramy ze skrzynek, na początku nie dowierzałem temu co czytam. Zawsze jest niepewność i ukierunkowanie naszych myśli na rzeczy niewiarygodne niż na te bardziej prawdopodobne. Tutaj wydarzyły się drugie.Trzeba ja przyjąć do wiadomości. A wątpliwości zapewne będą mniejsze choć sądzę, że na całkowite ich zniknięcie jeszcze potrzeba czasu. Wracając do wypowiedzi ekspertów po tragedii  i ich ocen na temat stanu polskiego lotnictwa, zwłaszcza tych jacy opuścili  służbę (osławiony przez katastrofę 36 pułk) nie sposób nie przyznać im racji. A informacje o zamiarach odejścia  kolejnych 9 osób z pułku, w tym techników i nawigatorów chociażby, dają do myślenia na przyszłość i napawają pesymizmem.

P.S. Dla wszystkich dzieciaków Wszystkiego Najlepszego.

„Raport:jak zdać maturę z internetowym gotowcem.POKOLENIE kopiuj-wklej”.Moja opinia.

Posted in Bez kategorii on 26 Maj 2010 by stachudzik

W opublikowanym Raporcie Bianki Mikołajewskiej na http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1505892,1,raport-jak-zdac-mature-z-internetowym-gotowcem.read rysuje się wyraźnie, jakie jest, jak myśli,porusza się w sferze życiowej, zwłaszcza szkolnej, najmłodsze pokolenie Polaków,w nim nazwane kopiuj-wklej. Zaradność młodych ludzi może cieszyć ale akurat w tym sensie działa ona na ich szkodę. Pomaganie sobie poprzez Internet w odrabianiu lekcji,pisaniu prac maturalnych itp. To że potrafią go umiejętnie wykorzystać, w takim celu, jest nie moralne, ponieważ jak pisze autorka o tzw. gotowcach do pobrania bądź pracach magisterskich na zamówienie, jest oszukiwaniem nie tylko oceniających te prace ale i samych siebie! Jest to z drugiej strony również jak czytamy dalej, pewna forma uzyskiwania dochodów dla piszących prace,rozwiązania zadań.Ci także wychodzą do potencjalnych „klientów” stosując chwyty marketingowe różnego rodzaju! Sam rozwój tej „gałęzi” w internecie przez kilka ostatnich lat jak czytamy jest zaskakująco spory. Dobrze, że są ludzie świadomi takich praktyk czego wyrazem jest powstanie programu plagiat i stosowanie go na ponad 100 uczelniach w Polsce. Plagiatowanie grozi więzieniem które nie bardzo odstrasza.Jeszcze! Warto zwrócić uwagę też na Michała,jednego z bohaterów artykułu,którego podejście powinno uświadomić realną skalę narastającego problemu.Pisząc programy dla studentów w pewnym momencie doszedł do takiego wniosku (cytuję dosłownie)”Gdy oddawał program któremuś z kolei studentowi, uświadomił sobie, że oto właśnie przyczynia się do tego, że na rynku pracy pojawi się kolejny niekompetentny człowiek, który być może kiedyś wysoko zajdzie i za którego inni będą musieli wykonywać czarną robotę”. Tak będzie się działo nie tylko na rynku informatycznym! Ciekawe też są badania z USA, pokazujące,że tam skala zjawiska jest większa niż mogło by się zdawać. Dziwi mnie bierność Ministerstwa Edukacji Narodowej, które zrzuca rozwiązywanie szkód jaki wyrządza proceder dyrektorom szkół! A walkę z nim prowadzą głównie ludzie nie zasiadający we władzach chociażby uczelni, całkowicie nie związani urzędowo z placówkami nauczania,mający jednak świetne pomysły jakich owocem był program plagiat.

Tak o to rodzi nam się kolejny problem w sferze szkolnictwa,trafnie wychwycony w tekście dotykający wszystkich jego poziomów. Bagatelizowany dziś, jutro może narobić wiele szkód, trudnych do naprawienia. A teraz już jest ich naprawdę wiele. Zastanawia mnie to czym kierują się przyszli abiturienci i absolwenci, jeśli wolą wydać pieniądze za coś czego nie zrobili i nie są w stanie zrobić później?Przeczytanie książki, poćwiczenie zadań,systematyczne wywiązywanie się z narzuconych obowiązków przez pedagogów to jest to co należy do uczących się!Później będzie się to przekładało na życie zawodowe każdego z nich.”Nauka to potęgi klucz”.Trzeba tylko chcieć.

1997+13

Posted in Bez kategorii on 19 Maj 2010 by stachudzik

Kolejny rok woda zalewa południe Polski. Od 1997 może to być najbardziej bolesna powódź na przestrzeni dekady. Z żywiołem raczej się nie wygra. Można za to zrobić wiele aby uniknąć takich szkód jakie ze sobą ów niesie. Pamiętam kataklizm sprzed 13 lat. Jego skala porażała. Okazało się wtedy, że kraj nie jest przygotowany na takie tragedie. Jak wtedy można zrozumieć było stan zabezpieczeń i systemów rzecznych, jakie miały chronić ludzi przed wodą, to teraz nasuwa się pytanie, dlaczego dalej jest tak jak w 1997 roku? Kolejne rządy nie robiły nic w tym zakresie. Dowodzi temu sytuacja w jakiej jesteśmy. Szkoda, że obietnice wyborcze i zapowiedzi pewnych zmian nie są wprowadzane w życie. Poraża szczególnie podejście władz samorządowych do tragedii. Pretensje powodzian (chociażby mieszkańców Sandomierza), i słuszne, jakie składali osobiście premierowi, kiedy mówili, że premiera nie było, to nikt z organów państwowych, mimo zgłoszeń, nie robił nic (!), nie informował o skali zagrożenia. Dopiero wtedy rozpoczęto działania, gdy ten przyjechał osobiście do zalanych miejsc. Widać jak sprawowanie władzy wygląda na niższym szczeblu. Trudno nie dziwić się premierowi, kiedy okazywał złość i pretensje do urzędników. A ci zawiedli, może i nawet wcześniej, wydając pozwolenia na budowy obiektów mieszkalnych na terenach zagrożonych powodziami. Zamiast iść naprzód i zapobiegać takim zdarzeniom, robi się zupełnie odwrotnie, nie licząc się później z kosztami jakie wydać trzeba będzie na zniszczenia.

Po kwietniowej tragedii mamy kolejną, równie dramatyczną. Nici porozumienia między politykami nie widać. Starają się być, choć nie wszyscy, przy poszkodowanych. Powinni sobie zdawać sprawę z tego aby nie robić kampanii wyborczej (która trwa) również na tej tragedii! Może nie będziemy słyszeć od nich obietnic tylko jakieś konkretne ruchy realnie wpływające na zmianę sytuacji, chociażby w kwestii powodzi. Chciałbym żeby to była prawda, zdając sobie sprawę czym jest polityka, a tym bardziej czym jest złudzenie…

Już minął miesiąc. Czego dowiedzieliśmy się przez ten czas?

Posted in Bez kategorii on 10 Maj 2010 by stachudzik

Dziś symboliczna data 10 maja. Przedstawiciele poszczególnych formacji politycznych na swój sposób czcili dziś tych, których z nami nie ma od 10 kwietnia. Członkowie PiS-u przybywali pod pałac prezydencki, a ich konkurenci z PO starali się składać kwiaty na grobach zmarłych. Bardzo dobrze, że pamiętają o poległych, przypominając nam o nich w takim dniu jak dzisiejszy. Ale z drugiej strony z ich zapowiedzi sprzed 3-4 tygodni o jedności, zmianie polityki, raczej nic nie pozostało. Mamy kampanię wyborczą, jaka powoli się rozkręca i kto wie, może przyniesie jakieś niespodzianki. Ona uwidaczniać będzie  podział, jaki był, i rozwijał się ciągle na przestrzeni ostatnich 30 dni. Oczywiście mowa tu o antagonizmie między PO a PiS-em, jaki przeszedł z „góry” na „dół”. Tak. Społeczeństwo wybierać będzie zasadniczo między tymi partiami. Przez katastrofę bardziej niż zwykle włączy się ono w życie polityczne, poprzez walkę polityczną, jaka musiała wejść do większości polskich domów.

Dyskusje jakie można zobaczyć w internecie dobitnie to pokazują. Czytając tygodniki „od lewa do prawa”, w każdym ich wydaniu, ujrzymy jak „kąsają” polityków, z jakimi nie sympatyzują, przy okazji ich jad atakuje konkurencyjne wydawnictwa. To jest ten spór jaki ogarnął nasze życie polityczne. Szkoda tylko, że przy jego okazji takie rzeczy jak np. afera hazardowa, jakże ważna (żyliśmy nią od września 2009 roku) już zatrze się w naszej pamięci. One też muszą zostać wyjaśnione.

Część publicystów zaczęła krytycznie oceniać polski patriotyzm, jaki pojawił się w naszym narodzie podczas żałoby.Trochę mnie to dziwi, ale z drugiej strony nasuwa pewną myśl. Skoro można pisać o patriotyzmie w taki sposób, to znaczy, że się czegoś obawia. Pewnie dlatego takie głosy się pojawiają, ponieważ lęk jaki ogarnął przeciwników IVRP nagle zaczął przybierać realne formy. Jarosław Kaczyński jako spadkobierca brata i główny propagator tej idei, mający już dziś 30% poparcie, przy zarówno negatywnym podejściu społeczeństwa do niego, może zagrozić Bronisławowi Komorowskiemu. Jeśli nawet go nie pokona, uzyska wynik dla PiS-u jakże korzystny i dający dobre rokowania na przyszłość. A wybory parlamentarne już w przyszłym roku! Ciekawe czy do tego czasu będziemy znali dokładne przyczyny katastrofy Smoleńskiej?

Mourinho znowu wielki?

Posted in Bez kategorii on 5 Maj 2010 by stachudzik

Kilka tygodni temu mało kto wierzył że w finale piłkarskiej Ligi Mistrzów zagra Bayern Monachium z Interem Mediolan. Zwłaszcza obecność włoskiej drużyny, z jednej strony zaskakuje, a z drugiej Nerazzurri grają naprawdę dobrze. Mogą zostać mistrzem Włoch, zdobyć puchar Włoch plus Champions League. Czyli wszystko co możliwe do zdobycia jest w zasięgu ręki Interu. Włosi szczególnie mają chrapkę na puchar LM, jaki wygrali ostatnio w 1965 roku! Dzisiaj finał pucharu Włoch, w którym mediolańczycy zmierzą się z goniącą ich w tabeli, choć już chyba bez szans na odebranie im tytułu, AS Romą mającą również wysokie aspiracje. Z pewnością tyle szans, jakie otworzyły się przed drużyną włoską, będzie chciał wykorzystać trener Interu, Jose Mourinho, znany ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi, jakich udziela w wywiadach. Na pewno bardzo mu się przyda tyle zwycięstw, zwłaszcza z głodnym sukcesu Interem. Mourinho ostatni raz zdobył Puchar Europy z FC Porto kilka lat temu. W Chelsea Abramowicza mu się nie udało. Tu, we Włoszech może za jednym razem zdobyć kilka trofeów, jakie znów wyniosły by go na trenerski szczyt. Czy mu się to uda?

Ruszyła kampania

Posted in Bez kategorii on 28 Kwiecień 2010 by stachudzik

Kilka  tygodni temu stwierdziłem że Bayern Monachium może wygrać tegoroczną edycję UEFA Champions League. Wczoraj bardzo zbliżył się do moich przypuszczeń i w dobrym stylu awansował do finału, przez co już tylko jedno zwycięstwo dzieli go od trofeum.

Podobne aspiracje na krajowe zwycięstwo w wyborach prezydenckich ma Grzegorz Napieralski. Szef jego sztabu wyborczego na łamach jednej z rozgłośni radiowych przedstawił optymalny plan, jaki trzeba zrealizować w kampanii kandydata SLD. Otóż według szefa sztabu, Marka Wikińskiego, przewodniczący SLD ma realne szanse aby być w drugiej turze wyborów. Jego przeciwnikiem ma być  nie kto inny jak Jarosław Kaczyński i to między nimi ma rozegrać się batalia o fotel prezydencki. A Polacy wybiorą nową jakość, prawdziwą Lewicę, jaka może im dać lepszą i przystępniejszą politykę.

Sondaże pokazują niezbicie iż prowadzi Bronisław Komorowski, za nim Jarosław Kaczyński, a Grzegorz Napieralski dopiero na czwartej pozycji. Przy czym słupki poparcia w przybliżeniu, na dzień dzisiejszy, wyglądają tak u tych trzech panów: 47%, 27% i 4%! Oczywiście nikt w SLD nie traci dobrego samopoczucia, ponieważ to dopiero początek kampanii, więc do 20 czerwca jeszcze dużo może się zmienić. Skłamałbym jeśli bym powiedział, że na mojej twarzy nie pojawiał się uśmiech, kiedy przysłuchiwałem się wypowiedzi posła Wikińskiego. No bo cóż ma powiedzieć np. kandydat SLD startując w wyborach? Jeszcze katastrofa w Smoleńsku zabrała potencjalnych, innych, kandydatów Sojuszu jacy mogli wystartować. Co nie zmienia faktu, że żałoba przemija i w samym SLD już szykują się oponenci, jacy będą domagać się głowy obecnego szefa, jeśli osiągnie słaby wynik w wyborach. Mogą one być gwoździem do trumny całej Lewicy.

22 maja w Madrycie Bayern ma realną szansę na wygranie całej Ligi Mistrzów. 20 czerwca SLD będzie walczył o swoje poparcie i przetrwanie jednocześnie. Na dzień dzisiejszy tylko to mu pozostało.

P.S.1 Jeśli Lewica uzyska kiepski wynik, dwubiegunowość polityczna na linii PO-PiS skostnieje i utrwali się raczej na dłużej na krajowym podwórku.

P.S.2 Ciągle nie wiadomo jaka będzie kampania. Cała partyjna góra PO wraz z premierem, oprócz marszałka Komorowskiego, nabrała wody w usta. Prezes PiS-u również nie pokazuje się w mediach. Może to oznaczać przysłowiową ciszę przed burzą, mimo hucznie zapowiadanych zmian w podejściu do polityki i kampanii wyborczych. Jeszcze musimy poczekać.

17 i 18 kwietnia w Krakowie…

Posted in Bez kategorii on 20 Kwiecień 2010 by stachudzik

Niejeden zdziwił by się widząc jaki był Kraków w sobotę. Miasto opustoszało. Na ulicach poruszało się mniej pojazdów niż zwykle. Sytuacja jaka się wytworzyła na mieście przypominała okres świąteczny, gdzie zazwyczaj wielu krakowian spędza go w domach. Można spotkać było jedynie nielicznych  spacerujących wokół rynku i na plantach. Patrząc na twarze ludzi nie widać było smutku, dominował raczej spokój. Służby porządkowe zwiększały swoją liczebność i przygotowywały się do akcji. Za wiele pracy w sobotę nie miały, poza wypisywaniem mandatów, dla stałych bywalców plant za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Jedynym miejscem, jakie nie odbiegło od codzienności, była Galeria Krakowska otwarta do godziny 22. W niedzielę była zamknięta. Przechadzając się ulicami miasta, nie sposób było nie zauważyć zdjęć pary prezydenckiej i poległych w katastrofie 10 kwietnia,  jakie widniały na murach miasta. Flagi powiewały zawieszone na budynkach i kamienicach. Pod instytucjami leżały wieńce kwiatów, płonęły znicze. Kraków przygotowywał się i oczekiwał już niedzielnych uroczystości.

Fot. http://mesztre.blogspot.com/

W dniu pogrzebu spodziewano się przyjazdu osób z całego kraju, chcących oddać cześć parze prezydenckiej w jej ostatniej drodze. Logistycznie Kraków dobrze przygotował się na ich przybycie. Rynek zapełniony był w pełni, ale za to przez wszystkie ulice lokowane przy nim, swobodnie można było się poruszać. Na plantach również nie występowały problemy z przemieszczaniem się. Służby uczestniczące w przygotowaniu pogrzebu skutecznie informowały przybyłych na pogrzeb, jak mogą poruszać się po mieście, jak działa komunikacja. Zapowiadane niesamowite ilości ludzi mających przybyć do Krakowa w niedziele, nie sprawdziły się. Ulice były spokojne. Niektóre w remoncie, pokonywane pieszo, w centrum w większości zamknięte. Miasto dość wyciszone, nie zakorkowane samochodami, przez co trasę jaką pokonuje się w 15 minut można było przejechać w 5 minut. Większość sklepów, instytucji była zamknięte. Choć część restauracji i pubów była otwarta. Zmierzając ku rynkowi głównemu przechodziło się koło stoisk (jeśli można je tak nazwać), na których wisiały flagi i barwy narodowe,  zachęcające nas w tak uroczystej chwili, aby je jednak kupić. Taki obraz miasta niezwykle rzadko można zobaczyć w ciągu całego roku. Kraków powróci do swojego pierwotnego stanu, a  w nim odbywać się będą kolejne pogrzeby…

Za nami już prawie 6 dni żałoby. Co nam przyniosły?

Posted in Bez kategorii on 15 Kwiecień 2010 by stachudzik

Kiedy w sobotę dowiedzieliśmy się o tragicznym w skutkach locie, zapanował smutek w  kraju, zaczęto powszechnie mówić o zjednoczeniu. Wypowiadał się na ten temat kardynał Stanisław Dziwisz. Niestety zanim zaczęło się owe zjednoczenie prężniej rozwinął się podział dotyczący miejsca pochówku prezydenta(!).Osobiście byłem bardzo głęboko przekonany, że Warszawa jest miejscem oczywistym dla Lecha Kaczyńskiego. Pojawił się Kraków i od razu podzielił Polskę. Myślę, że powstał całkowicie nie potrzebny spór mogący przynieść wiele szkód. Patrząc na działalność Kaczyńskiego jako chociażby prezydenta Warszawy, jego wieloletniej pracy w tym mieście na wysokich stanowiskach państwowych. Nasuwa się na myśl ostatnia ostra akcja protestacyjna, poprzez którą, prezydent nie otrzymał honorowego obywatelstwa miasta Krakowa. Z drugiej strony Wawel to miejsce bardzo zacne, w którym spoczywa np. marszałek Józef Piłsudski. Przeczytałem dziś opinię Jacka Żakowskiego mówiącą o osobach tam spoczywających.Według niej one też były  kontrowersyjne. Lech Kaczyński i jego prezydentura również. Zgodzić się z tym trzeba. Dodam od siebie, że Wawel stanie się na pewno szczególnym miejscem  na mapie Polski. O wiele łatwiej przy tym rodzić się będzie kult Lecha Kaczyńskiego i możliwe że właśnie jesteśmy świadkami początku tego zjawiska.

Drugą istotną rzeczą była niewątpliwie diametralna zmiana stanowiska Federacji Rosyjskiej odnośnie zbrodni katyńskiej. Emisja filmu „Katyń” Andrzeja Wajdy w państwowej telewizji. Oficjalne przyznanie iż w Katyniu na polecenie Stalina i jego palatynów dokonano zbiorowego mordu na polskich oficerach, żołnierzach, policjantach, żołnierzach służących w Korpusie Ochrony Pogranicza. Dla Rosjan to poważna lekcja historii. Dla Polaków też, ponieważ nie jestem pewien, czy wielu z nas wiedziało po co 10 kwietnia polska delegacja leciała do Smoleńska? A co do stosunków polsko-rosyjskich przestrzegałbym przed hurraoptymizmem. Rosja jest jednak poważnym graczem na arenie międzynarodowej czy tego chcemy czy nie. Nasza ranga raczej się zmieni w tych relacjach ale czy aż na tyle na ile byśmy sobie tego życzyli?

I wreszcie kolejna sprawa czyli sytuacja polityczna w Polsce. Wybory będą raczej 20 czerwca czyli za 2 miesiące. Tomasz Nałęcz, Marek Jurek, Ludwik Dorn prawdopodobnie wycofają swoje kandydatury. Trzeba przecież na nowo zbierać podpisy, rejestrować sztaby wyborcze. A czasu na to jest bardzo nie wiele bo tylko niespełna kilkanaście dni. Marszałek Sejmu i jednocześnie p.o. prezydenta już zaczął zapełniać wakaty na stanowiskach po zmarłych. Na razie widać u niego rozsądek, wstrzemięźliwość jak u całej Platformy w sprawowaniu zdobytej pełni władzy. Mówi się o jedności jaka miała by się wytworzyć między partiami. Dla mnie jest ona raczej realną fikcją, aniżeli faktem,  jaka ukaże nam się z czasem.